Izery – gdzie warto wybrać się z dzieckiem?

Chciałam napisać “Witaj październik”, ale patrzę właśnie w kalendarz i już ponad połowa miesiąca za nami. Siedzę i nie dowierzam, jak ten czas szybko leci.Dni stały się coraz krótsze. Swetry, czapki i grubsze kurtki wyciągnęłam dzisiaj z szafy. To znaczy, że jesień rozgościła się już na dobre. Znalazłam w końcu trochę czasu, aby zgrać zdjęcia i napisać wpis na bloga z naszego jesiennego wyjazdu w góry. W tym roku, tygodniowy urlop “okolicznościowy” (można byłoby go tak nazwać, ze względu na to, że wszyscy mamy pod koniec września urodziny), spędziliśmy w Górach Izerskich, a dokładnie w Świeradowie Zdroju, gdzie złapaliśmy trochę polskiej złotej jesieni. Znaleźliśmy tam idealną miejscówkę do chodzenia po górach z dziećmi.

Nocowaliśmy w apartamentach, które jak twierdzą sami gospodarze położone są najwyżej w Polsce – znajdują się na szczycie Stogu Izerskiego na wysokości 1060 m n.p.m. Stamtąd mieliśmy nie tylko przepiękne widoki o każdej porze dnia i nocy, ale również blisko na szlaki.

Samochód zostawiliśmy na parkingu przy dolnej stacji kolejki,a następnie udaliśmy się gondolą na szczyt, gdzie we wnętrzach górnej stacji ukrytych zostało 8 nowocześnie urządzonych apartamentów, wszystkie z widokiem na góry.

Apartamenty Ski&Sun mimo komfortowo urządzonych pokoi, oferowały również bardzo smaczne śniadania a la carte (w cenie noclegu) i obiadokolacje (dodatkowo płatne) oraz dostęp do dobrze zaopatrzonej winiarni. Dodatkowo dla najmłodszych była bawialnia z dużą ilością planszówek i książek do wypożyczenia. Poza tym wieczorami mogliśmy korzystać z sauny z banią, więc naprawdę niczego nam nie brakowało.

Muszę przyznać, że opcja noclegu na samej górze w przypadku wyjazdu z dzieckiem była bardzo fajnym rozwiązaniem, tym bardziej dla nas, kiedy nastawiliśmy się na aktywny wypoczynek. Ważna uwaga, że poza sezonem gondola kursuje do godziny 16:00, gdy nie uda się zdążyć na ostatni wjazd kolejki, to do godziny 19:30 gospodarz, oferuje transport terenowym autem na sam szczyt, ale my po zmroku zazwyczaj już moczyliśmy się w bani na tarasie podziwiając przy tym gwiazdy, a przy bezchmurnym niebie było naprawdę dobrze je widać. To właśnie na terenie Gór Izerskich, zarówno po polskiej, jak i po czeskiej stronie w 2009 roku powstał transgraniczny Izerski Park Ciemnego Nieba, którego główną atrakcją jest właśnie niebo. Co ciekawe, w Polsce znajdują się tylko dwa takie miejsca, gdzie “zanieczyszczenie” sztucznym oświetleniem jest na tyle małe, że można dostrzec wszystkie gwiazdy, ja nigdzie i nigdy aż tylu nie widziałam co w Górach Izerskich, a w szczególności najciemniejsze niebo jest w dolinie Izery i Jizerki, gdzie zbadano, że widoczność gwiazd jest 40 razy większa niż w centrum dużego miasta. Dzieje się to za sprawą tego, że obszar ten nie jest w ogóle zaludniony, poza tym pokryty jest gęstym lasem, a wierzchołki gór zasłaniają światła okolicznych miejscowości.Na izerskim niebie nie tylko widać tysiące gwiazd, ale i całą Drogę Mleczną rozciągającą się aż po horyzont, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością. Ponad 50% mieszkańców UE żyje na obszarach gdzie Droga Mleczna jest w ogóle niewidoczna. Szczególnie, dla mieszkańców dużych miast, tak ciemne niebo jak jakie mogliśmy obserwować w Izerach stanowiło dużą atrakcję. 

Odpoczeliśmy od miasta i pochodziliśmy po górach – cel wyjazdu został osiągnięty. Nie sposób było nie skorzystać, jak kilometry szlaków zarówno pieszych, jak i rowerowych rozpoczynały się tuż za drzwiami apartamentu.Dzięki tej miejscówce nie musieliśmy pokonywać dość wymagających podejść/podjazdów pod górę. Co spowodowało, to że wędrówki po górach z naszym 5-latkiem były naprawdę przyjemne.

Tym samym wybraliśmy się na wieżę widokową Smrek (1124 m n.p.m.), która znajduje się po czeskiej stronie. Sama nazwa szczytu (“smrek” to po czesku “świerk”) nawiązuje do występujących tu licznych stanowisk świerka,a najmłodszemu szczególnie spodobało się zbieranie szyszek. Ten szlak na ostatnim odcinku prowadzi po kamieniach, wydawałoby się, że będzie ciężki dla małych nóżek, ale było zupełnie odwrotnie.Antek miał mnóstwo frajdy i do dzisiaj najlepiej wspomina  wędrówkę po dużych kamieniach.

Byliśmy na Polanie Izerskiej (965 m n.p.m), na której kiedyś w XVIII wieku powstała osada drwali, która z niemieckiego zwana była Gross-Iser. W dobie rozkwitu turystyki, od XIX wieku działała tutaj nawet gospoda “Gasthaus zum Iserkamm”, która była bardzo popularnym miejscem wycieczek dla kuracjuszy i turystów, wypoczywających w Bad Flinsberg, czyli w dzisiejszym Świeradowie Zdroju. Po II wojnie światowej, niemieccy osadnicy zostali wysiedleni z tych terenów i miejsce to do dzisiaj pozostało opuszczone i nieco zaniedbane.Nie ma tam żadnych budynków, jedynie zachowały się resztki fundamentów i kamień pamiątkowy oraz rozległe torfowiska,które stanowią dzisiaj rezerwat przyrody.

Jednego dnia wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy dalej do schroniska “Chatka Górzystów”. To jedyny budynek, który ocalał po osadzie Gross Iser na Hali Izerskiej. W środku znaleźć można sporo starych fotografii z tamtego okresu. Schronisko dawniej było budynkiem szkoły, a dzisiaj bez wątpienia jest miejscem znanym turystom z kultowych naleśników z serem i jagodami.

Tras rowerowych o zróżnicowanym poziomie trudności jest w tym regionie bardzo dużo. Słynne są tutaj tzw. singletracki, czyli naturalne ścieżki rowerowe, zbudowane z poszanowaniem przyrody, ale są to trasy dla bardziej “wymagających”, często z odcinkami po kamieniach, znajdujące się w wyższych partiach gór, więc my sobie je odpuściliśmy. Wybraliśmy trasę gdzie, mogliśmy czuć się bezpiecznie z dzieckiem, dlatego ze Stogu Izerskiego pojechaliśmy z Antkiem na sztywnym holu utwardzonym szlakiem w stronę Hali Izerskiej i Chatki Górzystów ciesząc się pięknymi widokami po drodze.

Następnie zjechaliśmy w dół do Świeradowa Zdroju. To spokojna, mała miejscowość uzdrowiskowa, w której najbardziej podobała nam się stara część miasta z parkiem zdrojowym i fontanną.

Będąc w Świeradowie Zdroju nie sposób było nie zobaczyć wieży “Sky Walk”, o której dumnie mówią wszyscy jego mieszkańcy.  Ta “ścieżka w chmurach” niedawno została otwarta i jest najwyższą wieżą widokową w Polsce. Wznosi się na wysokość 62 metrów nad ziemią, a na jej szczyt można dotrzeć wspinając się łagodnie nachyloną ku górze ścieżką (850m), która pozbawiona została wszelkich barier, osoby na wózkach inwalidzkich bez problemu mogą wjechać na sam szczyt.

Ścieżka dodatkowo została urozmaicona o elementy wspinaczkowe, szczególnie atrakcyjne dla dzieci oraz 105 metrową zjeżdżalnię.

Ze Świeradowa Zdroju niedaleko do Szklarskiej Poręby, którą polecam odwiedzić, szczególnie jeśli szukacie więcej atrakcji dla dzieci. Godne polecenia są tam park rozrywki Dinopark oraz park linowy Trollandia

Będąc w Szklarskiej Porębie nie zapomnijcie spróbować pączków w jednej ze słynnych pączkarni z tradycjami, nadzienia mają przeróżne i smakują naprawdę dobrze.

 

Przyznam się, że ja pierwszy raz byłam w Świeradowie Zdroju, jak i w Górach Izerskich. Karkonosze i Sudety znam dobrze, a miejscowości takie jak Karpacz i Szklarska Poręba to nie moja bajka. Natomiast muszę przyznać, że Izery pozostawiły niedosyt. Chciałabym kiedyś wrócić. Szczególnie, że z Berlina jest naprawdę niedaleko – 270 km, czyli ok. 3 godziny autem w jedną stronę, a to duża zaleta, jeśli chodzi o podróżowanie z dzieckiem.

Apartamenty Ski&Sun również są godne polecenia. Zastanawiam się tylko jak tam jest zimą z ilością śniegu i turystów, bo opcja noclegu w miejscu, gdzie stok narciarski ma się pod nosem, a w jego cenę wliczony jest nielimitowany dostęp do kolei gondolowej, czyli skipass dzień + noc brzmi zachęcająco 😉

My na pewno to rozważymy, a Wy??

 

Dodaj komentarz