Legoland Deutschland – warto czy nie?!Nasza relacja z dwudniowej wizyty w parku rozrywki

Jeśli ma się w domu małego fana klocków LEGO, to musiało się w końcu wydarzyć. Wybraliśmy się całą rodzinną do Legolandu w Günzburgu, który znajduje się w niemieckiej Bawarii (ok. 5h autem z Berlina). Legoland w Niemczech ma 21 lat i jest jednym z trzech w Europie (po najstarszym w Billund w Danii i Windsor w Wielkiej Brytanii) oraz jednym z dziewięciu Legolandów na świecie ( m.in. trzech w Stanach, w Malezji, Dubaju i Japonii). Dodatkowo pod marką duńskich klocków Lego również powstały w 17 miejscach na świecie tzw. Legoland Discovery Center, w tym jeden z nich znajduje się w Berlinie.

Występujące w Legolandzie atrakcje adresowane są przede wszystkim do dzieci w wieku od 2 do 12 lat, ale gwarantuję, że starsi też mogą się tam dobrze bawić. Legoland to karuzele, rollery coastery, labirynty, place zabaw, pokazy filmów i zajęcia warsztatowe. Wszystko kręci się wokół klocków, z których został zbudowany. Ten w Günzburgu został zbudowany z ponad 55 milionów klocków LEGO, których nazwa pochodzi od duńskiego wyrażenia “leg godt“, czyli “baw się dobrze”.

Niemiecki LEGOLAND zajmuje ogromną powierzchnię i wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane i skomunikowane. Trzeba przyznać, że park rozrywki jak na swój wiek (został otwarty w 2002 roku) jest utrzymany w bardzo dobrym stanie. Z pewnością cała infrastruktura na bieżąco jest modernizowana, bo wszystkie atrakcje wyglądają naprawdę dobrze.

Oprócz milionów klocków i soczystych kolorów, jest tam bardzo dużo zieleni.

Co osobiście bardzo mi się podobało. Jest tam wiele ławek i miejsc do odpoczynku w cieniu drzew, tylko szkoda, że my nie mieliśmy wolnej chwili na pit stopy 😉 Z fajnych rzeczy dla rodziców małych dzieci – toalety rodzinne z przewijakami oraz dostepny cały Hipp Baby Service z wszystkimi udogodnieniami dla rodzin i mam karmiących. Na terenie parku są również sklepy z firmowymi gadżetami, to bardzo istotny punkt wycieczki, są one zlokalizowane w kilku miejscach na terenie parku, więc nie sposób ich ominąć. Poza tym są restauracje, które nie należą do najtańszych i najlepszych. Ich oferta to typowy “fast food”, ale nie ma tam żadnych innych “niezależnych” lokali gastronomicznych, ani sklepów spożywczych. Oczywiście co krok ustawione są stoiska z przekąskami, napojami i lodami. Innymi słowy: niczego tam nie brakuje.

Na terenie parku wciąż pojawiają się nowe atrakcje. W tym roku pojawiły się w parku dwie nowości: “Rebulid the world” – sala do samodzielnego budowania różnych konstrukcji z klocków oraz “Kino 4D” czyli pokazy filmów z dodatkowymi efektami specjalnymi.

W LEGOLAND Deutschland obecnie są 64 atrakcje. Park jest podzielony na 10 sekcji tematycznych, od miniaturowego świata Miniland, po Lego City, Imagination, X-treme, Pirates, Adventure, Asia, Ninjago itd.

W środku wszystko jest bardzo dobrze oznakowane, wszędzie znaki i drogowskazy, raczej nie sposób się zgubić…

ale atrakcji jest naprawdę dużo, dlatego warto przemieszczać się z mapą, albo jeszcze lepiej, jak przed wizytą pobierzecie na telefon darmową aplikację, wtedy możecie sobie idealnie zaplanować cały dzień.

Co najbardziej zachwyciło mojego syna??

Mój niespełna pięciolatek ma teraz fazę na Lego Ninjago, więc najbardziej podobał mu się świat walecznych ninja. Był przeeeeeeeszczęśliwy spotykając swoich ulubionych bohaterów w tej części parku.

Najlepszą z atrakcji była kolejka w środku azjatyckiego miasteczka – Ninjago The Ride, która notabene jest najdroższą inwestycją tego parku, ponieważ wykorzystuje najnowsze zdobycze techniki, takie jak obraz w 3D i rozszerzona rzeczywistość. Gdzieś wyczytałam, że pochłonęła twórców Legolandu ponad 10 mln euro. Wcale mnie to nie dziwi, bo tego typu urządzenia nie są wcale tanie.

Miniland – park miniatur, w którym znajdują się całe miasta Niemiec i Europy oraz najwyższe budynki świata zbudowane, a wszystko to zbudowane z klocków Lego.

Nie zabrakło nawet legendarnego stadionu Bayern München, wizytówki regionu.

Nas zachwyciły najbardziej miniaturowe pociągi, statki i samochody. Wypatrzyliśmy nawet berlińskie, żółte tramwaje, które rocznie przemierzają setki tysiące kilometrów.

Byliśmy w fabryce klocków LEGO, gdzie poznaliśmy historię powstania pierwszych lego oraz z ciekawością obserwowaliśmy cały proces powstawania klocków od granulatu do efektu finalnego.

W fabryce stworzyliśmy własne mini figurki  – naszą rodzinę LEGO ludków zabraliśmy ze sobą do domu.

Podziwialiśmy podwodny świat w LEGO Atlantis by Sea Life. 

Byliśmy na safari.

Braliśmy udział w bitwie na morzu i zatapialiśmy statki pirackie.

Antek ukończył kurs prawa jazdy z sukcesem 😉

Wszyscy polecieliśmy balonem.

Odwiedziliśmy wszystkie dostępne place zabaw.

Jednym słowem – zaliczyliśmy wszystkie z atrakcji,a była ich cała masa. Antek był na wszystkich tych, na które oczywiście mógł wejść – istnieje limit dopuszczalnego wzrostu, szczególnie te typu “roller coaster” są dla starszych dzieci.Poza tym,był na każdej, na niektórych nawet po kilka razy.

My w Legolandzie spędziliśmy dwa dni, czwartek i piątek. Wykupiliśmy opcję noclegu przez stronę www.legoland.de  Wiem, że taki wyjazd nie należy do niskobudżetowych, ale myślę, że warto dziecku zrobić niespodziankę choćby raz w życiu 😉

Obecnie sprzedaż biletów prowadzona jest tylko online. Ze względu na pandemię obowiązkowa jest rezerwacja konkretnej daty wizyty nawet w przypadku wcześniej kupionych biletów czy rocznej karty wstępu.Niemcy dość rygorystycznie podchodzą do wszystkich restrykcji w czasie pandemii. Dlatego w parku rozrywki obowiązywał limit dopuszczalnej liczby osób w jednym czasie i miejscu. Dzięki temu, jak na wakacje i lipiec nie było tłumów. Byliśmy naprawdę mega zaskoczeni, że obyło się bez stania w długich kolejkach do każdej atrakcji, o których wcześniej słyszałam z opowieści znajomych. Najdłużej do jednej z nich  czekaliśmy ok. 10 minut, a do reszty wchodziliśmy praktycznie z marszu.

Jeśli chodzi o nocowanie w LEGOLANDZIE, to w cenie noclegu w pokoju tematycznym (4 opcje do wyboru za dodatkową opłatą) mieliśmy również śniadanie, dwudniowy bilet do parku i kolację w stylu pirackim.

W hotelu znajdują się dwie restauracje z naprawdę niezłym jedzeniem. Poza tym, na terenie wioski znajdują się świetne place zabaw oraz park linowy. Po zamknięciu parku (o godz. 18) i naładowaniu baterii piracką strawą, zabawa na terenie wioski znowu nie miała końca.

Myślę, że dwa dni w niemieckim Legolandzie to wystarczająca ilość na szaleństwo bez granic, czyli ekstremalne  przebodźcowanie się wszystkim czego można tam doświadczyć 😉 My szaleliśmy tam całe dwa dni i każdy znalazł tam coś dla siebie.

Czy warto??

Myślę, że odpowiedź jest oczywista 🙂

Polecam wszystkim małym i dużym fanom LEGO.

A kto jeszcze nie był w berlińskim LEGO Discovery Centre ,to zajrzyjcie koniecznie do tego wpisu, co prawda jest sprzed 2 lat, ale nadal wszystkie atrakcje są aktualne, jeśli chodzi o pomysły na to, co można robić z dziećmi w stolicy Niemiec.

Dodaj komentarz