Nauka czytania z trzylatkiem – metoda krakowska. Od czego zacząć?

W dzisiejszym wpisie chce Wam napisać od czego warto zacząć przygotowania do nauki czytania oraz czego na pewno nie robić, gdy dziecko przejawia chęć do nauki literek.

Od jakiegoś czasu Antek okazywał ogromne zainteresowanie literami. Szukał wszędzie liter, na szyldach sklepów, na rejestracjach samochodów, na ulicy i w domu wciąż dopytywał: “co to za literka?” albo “co tam jest napisane?”. Takie pytania pojawiały się co chwila, więc teraz podczas tej całej sytuacji z pandemią koronawirusa i wszech obecnej akcji #zosatnwdomu  postanowiłam wykorzystać ten czas i Antka fazę chłonności na litery i czytanie.

Po pierwsze, jeśli dziecko przejawia zainteresowanie literkami to warto spróbować, jeśli w ogóle go to nie kręci, to jestem zdania, że nie ma co zmuszać dziecka do czegoś co jest dla niego jeszcze abstrakcją. Jestem też za tym, że dziecko najlepiej uczy się przez zabawę, więc jak dla dziecka jest to przymus to nic z tego nie będzie. Poza tym, każdy z nas dorosłych nauczył się kiedyś czytać, wcześniej czy później dziecko również nauczy się czytać. Warto wiedzieć, że jak minie ten okres największej przyswajalności, czyli ta faza chłonności na zdobywanie danej umiejętności, to nie oznacza to, że dziecko już nigdy nie nauczy się jej. Pewnie, że nauczy się czytać w późniejszym wieku, tylko z czasem ta nauka może być dużo trudniejsza  i będzie wiązała się z większym wysiłkiem umysłu. O to w tym wszystkim chodzi, aby zauważyć przede wszystkim daną fazy chłonności i pomóc rozwijać w dziecku daną umiejętność. Te okresy wrażliwe w życiu dziecka, są ograniczone czasem, więc z czasem mijają. Dlatego jeśli zauważycie taki okres w rozwoju dziecka np. fazę na porządek, ruch, mowę, muzykę, czytanie, pisanie itp. to warto spróbować i dać dziecku możliwość do przyswojenia nowych umiejętności oraz wiedzy. Natomiast jeśli nie zauważacie takiej gotowości, to nie ma sensu niczego przyśpieszać. Wystarczy obserwować, obserwować i jeszcze raz obserwować dziecko.

U nas ewidentnie od jakiegoś czasu trwa faza na czytanie i liczenie wszystkiego, więc postanowiłam spróbować.

Z liczeniem poszło łatwo. Antek liczy wszystko bez problemu.Jednak proces czytania jest dużo bardziej złożony i wymagający zagłębienia podstawowej wiedzy. Trzeba przyznać, że jak narazie idzie nam całkiem dobrze, a co najważniejsze te ćwiczenia, które robimy w domu to dla niego wielka frajda i sam dopytuje się o “biedroneczki” czy “chmurki”. Ja też  poczytałam o metodach nauki czytania i wykonałam samodzielnie kilka prostych materiałów do nauki. Uczymy się, a w zasadzie bawimy się codziennie. Nie długo, bo zajmuje to nam zaledwie kilka do kilkanaście minut i oczywiście wtedy kiedy ma ta to ochotę.

Wstęp do nauki czytania

Od czego zacząć tu napiszę, że warto już z naprawdę małymi dziećmi. Nawet z takimi rocznymi, półtorarocznymi, które jeszcze dobrze nie mówią zacząć od różnych ćwiczeń na obrazkach, układankach, które mają za zadanie angażować lewą półkule mózgu. Warto już na tym etapie rozwoju dziecka, zadbać o takie zabawy, bo mają one ogromne znaczenie w późniejszym wieku właśnie przy zdobywaniu umiejętności czytania i pisania. W sieci jest całkiem sporo wartościowych materiałów edukacyjnych, na grupach Montessori czy sklepach z materiałami edukacyjnymi dla dzieci znajdzie wiele pomocy czy układanek lewopółkulowych. Niektóre są rzeczywiście dość drogie i nasuwa się pytanie pytanie czy warto je kupować, jak można wiele pomocy zrobić samodzielnie w domu. Wystarczy, że wpiszecie w wyszukiwarkę ćwiczenia lewopółkulowe, a wyskoczy Wam setki pomysłów i artykułów na ten temat. Chodzi o to, aby wszystkie koncentrowały się przede wszystkim na stymulowaniu lewej półkuli mózgu, która odpowiedzialna jest za analizę, przetwarzanie informacji, porządkowanie sekwencji, wykrywanie relacji, a co za tym idzie, za to wszystko co będzie miało ogromny wpływ na późniejszą naukę: mowy, czytania i pisania.

U nas dobrymi zabawami na początek były wszystkie zabawy w dobieranie par takich samych obrazków (gry typu memory), inaczej szukanie podobieństw, co bardzo przydaje się jako umiejętność rozpoznania takich samych elementów spośród wielu innych. Ma to zastosowania w późniejszej nauce czytania. Wyszukiwanie wśród kilku obrazków jednego, który jest wzorem, czy odnajdywanie wśród kilku obrazków jednego różniącego się szczegółem – inaczej wyszukiwanie różnic na ilustracjach.

Ta umiejętność jest bardzo przydatna w nauce czytania. Dzięki niej, dziecko w przyszłości będzie potrafiło odróżnić np. litery b i d. Dyslektycy mają z tym ogromny problem. Czasem właśnie te pierwsze kłopoty można już wyeliminować na początku m.in taki prostymi ćwiczeniami. Poza tym, Antek miał sporo książeczek, w których pojawiały się takie łamigłówki typu “znajdź różnicę” i zawsze podobały mu się tego typu zabawy.

Kolejną nieco trudniejszą zabawą, która ma wpływ na późniejsze czytanie jest układanie sekwencji. Można ćwiczyć na wiele sposobów. My często układaliśmy klocki lego kolorami, czy inne przedmioty, jak kolorowe warzywa, owoce, żelki, ogólnie można wszystko to co uda się ułożyć i powtórzyć w odpowiedniej kolejności. Najważniejsze w tym wszystkich zabawach jest oczywiście chęć do ich wykonywania. Warto zwrócić uwagę, żeby dziecko porządkowało elementy według przedstawionej przez nas sekwencji (ustalonego porządku) i robiło to od lewej do prawej strony.

Moje błędy

Największym błędem, który zrobiłam przed przystąpieniem do nauki czytania, oczywiście zrobiłam to nie świadomie i dopiero zorientowałam się po fakcie, było to, że nauczyłam moje dziecko liter alfabetu. Antek sam chciał, dopytywał, więc czemu nie?!Wszystko fajnie, tylko uczyłam go liter alfabetu, a nie głosek. Nie robiłam tego w sposób fonetyczny, czyli nie uczyłam go dźwięków tylko uczyłam go nazw liter. Niestety za nim poczytałam więcej o metodach nauki czytania i zorientowałam się, że zrobiłam źle, mój syn już znał wszystkie litery. Niestety to przyczyniło się do początkowych trudności w nauce czytania. Zrozumiałam dopiero to wtedy, jak Antek znając wszystkie litery, odczytywał wyrazy w dziwaczny sposób, dla przykładu: wyraz “mama” czytał “em-a-em-a”, albo “tata” czytał “te-a-te-a”. Oczywiście on cieszył się i chodził po domu literując wszystko, a ja byłam załamana, bo na pytanie: “co przed chwilą przeczytałeś”?!Niestety, nie był wstanie odpowiedzieć na nie. Nie rozumiał tego, co czytał, ponieważ tak naprawdę on nie czytał, tylko doskonale odszyfrowywał znaki graficzne poznanych wcześniej już liter. Nijak miało się to czytania.

Poczytałam o metodach nauki czytania i ostatnio mieliśmy dużo czasu dla siebie w domu, więc przygotowałam kilka zestawów ćwiczeń i pomocy zgodnie z zasadami metody krakowskiej opracowanej przez prof. Jagodę Cieszyńską. Dokładnie ta metoda nazywa się symultaniczno-sekwencyjną nauką czytania i powstała z myślą o dzieciach z deficytami rozwojowymi, ale jak przekonuje jej twórczyni jest również świetna do stymulacji dzieci zdrowych w początkowej fazie czytania. Więcej informacji o samej metodzie i pomocach możecie znaleźć na stronie fundacji oraz na blogu u Marzeny Fenert www.kreatywnewrota.pl , z których ja głównie czerpałam swoją wiedzę na ten temat.

Zgodnie z wytycznymi przygotowałam kilka prostych zadań w domu i zaczęliśmy wszystko od początku. Rozpoczęliśmy naukę, a w zasadzie zabawę od tych łatwiejszych ćwiczeń tzw. prawo półkulowych i stopniowo przechodziliśmy do trudniejszych, tych angażujących lewą półkulę.

Metody polega na tym, aby naukę czytania zacząć od samogłosek, które przetwarzane są w prawej półkuli. Polega na tym, aby nie tylko pokazywać dziecku zapisanych samogłosek A,E,I, O, U, Y (znaków graficznych), ale również, aby samogłoską nadawać znaczenie. Tzn. warto posłużyć się ilustracjami z książek, albo przygotowanymi wcześniej obrazkami. Jeśli mówimy  “A” – to dla przykładu “A” mówimy wtedy, kiedy dziecko wystraszyło się psa, albo “O” – kiedy jest zaskoczone, bo dostało prezent itp. Dodatkową pomocą przy nauce odczytywania samogłosek są gesty – odpowiednie ruchy dłoni, które uświadamiają sposób lub miejsce artykulacji oraz zwrócenie uwagi na układ ust, który towarzyszy nam przy wypowiadaniu poszczególnych samogłosek. Duża takich cenny uwag znajdziecie też w książkach z serii “Pucio”, które też są idealnym wstępem nie tylko do nauki mowy, ale i do nauki samodzielnego czytania.  Dziecku jest łatwiej zapamiętać samogłoski, kiedy zarówno widzi zapis oraz obrazek sytuacyjny oraz kojarzy dźwięk. Poza tym wszystkie gesty, ruchy warg ułatwiają mu rozróżnianie wizualnie podobnych do siebie liter, np. A i Y czy O i U z czym często dzieci mają problemy. Bardzo pomocna w tych pierwszych krokach była dla nas gra edukacyjna – Pucio Pierwsze Zabawy od wyd. Nasza Księgarnia. 

My samogłoski mieliśmy opanowane, ponieważ tak samo wymawia się jak się słyszy fonetycznie, więc bez problemów przeszliśmy dalej do ćwiczeń sekwencyjnych, czyli angażujących lewą półkulę. Polegały one na odczytywaniu sekwencji samogłosek, początkowo prostych, składających się z takich samych liter np. AAA, OO, a następnie różnych np. A E, U I O. Najważniejsze, w tych zadaniach jest to, aby dziecko odczytywało dokładnie tyle elementów, ile zapisaliście i oczywiście z zachowaniem kierunku od lewej strony do prawej. 

Po opanowaniu tych ćwiczeń przeszliśmy do czytania globalnego. Zgodnie z zaleceniami rozpoczęliśmy od wyrażeń dźwiękonaśladowczych i pierwszych prostych słów. Zapoznaliśmy się z takim dźwiękami, które wydają zwierzęta:  MU, BE, HAU, MIAU, KO, KWA, KLE itd. oraz słów np. MAMA, TATA czy części ciała takich jak: OKO, NOS. Zadania polegały na przyporządkowaniu odpowiednich etykiet do obrazków, np. odgłosu jakie wydają zwierzęta do odpowiednio wybranych ilustracji lub figurek zwierząt odpowiednio dobranych z naszego zestawu Schleich.

Ważne!Ilustracje, obrazki, przedmioty ułatwiają całościowe zapamiętywanie wyrazów oraz dopiero gdy opanuje dziecko jeden krok, przechodzić dalej. Poznaliśmy dobrze samogłoski, przeszliśmy do ich sekwencje i tych krótkich wyrażeń dźwiękonaśladowczych, a następnie dopiero wkroczyliśmy w świat sylab.

Jak pisałam wcześniej czytanie sylab, a później składanie ich wyraz to już wyższa szkoła jazdy (lewa półkula). Tutaj też wprowadzałam sylaby tak jak opisane było w metodzie krakowskiej, czyli zgodnie z tzw. z zasadą rozwojową. Oznaczało to, że musi być zachowana odpowiednia kolejność wprowadzania nowych sylab, a nie tak jak nam się podobało. Sylaby wprowadza się w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w rozwoju mowy dziecka.

Poza tym zaczyna się od paradygmatów sylab otwartych i przechodzi się  do zamkniętych i łączonych. Co i w jakiej po sobie następującej kolejności robić jest bardzo ciekawie i dokładnie wyjaśnione na jednym z moich ulubionych blogów logopedycznych www.kreatywnewrota.pl  ,odsyłam Was tam jeśli interesuje Was ten temat. Polecam, zajrzeć na tego bloga bo to jak dla kopalnia wiedzy nie tylko dotycząca tej metody czytania, znajdziecie tam również wiele ciekawych pomocy ułatwiających naukę dzieciom. Natomiast o samej metodzie przeczytacie na stronie fundacji Centrum Metody Krakowskiej . Ja głównie z tych dwóch stron korzystałam przy przygotowywaniu materiałów do nauki czytania.

Metod nauki czytania dzieci jest wiele. Ja poczytałam o tej i postanowiłam z Antkiem spróbować, bo jest polecana jako jedna  jedna z metod we wczesnej nauce czytania. Już po kilku dniach widziałam efekty, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić naszymi doświadczeniami w stawianiu pierwszych kroków. Sama byłam zaskoczona, w jak szybki sposób Antek ogarnął czytanie sylabami.

Poza tym, ta metoda powstała z myślą o dzieciach z deficytami rozwojowymi, ale jak widać jest świetna również do stymulacji dzieci zdrowych. Mój trzylatek, który okazywał ogromną chęć do nauki czytania z powodzeniem opanował sztukę czytania sylabami prostych wyrazów. Teraz pracujemy nam czytaniem i rozumieniem wyrazów złożonych z większej ilości sylab, bo przecież nauka czytania nie opiera się tylko na czytaniu sylab.

Mam nadzieję, że nadal będą chęci i czas i niedługo będę mogła napisać coś więcej o samodzielnym czytaniu i rozumieniu dłuższych tekstów.

Jeśli zainteresował Cię ten wpis, albo znasz kogoś komu może przydać się ten artykuł, proszę podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *