Encyklopedia dla 3-latków, czyli książka, która ma “Prawie wszystko”.

Dzisiaj mam dla Was wcale nie nowość. Ta książka ma już kilka lat, znalazłam ją na półce u moich rodziców i korzystały z niej również inne dzieci w naszej rodzinie. To obrazkowa książka francuskiej ilustratorki Joëlle Jolivet, która w Polsce została wydana przez wyd. Egmont w 2013 roku. Po mimo, że mamy ją już od jakiegoś czasu, to wcześniej nie było nią dużego zainteresowania. Dopiero dzisiaj mogę napisać, że w końcu mój trzylatek dojrzał do tej książki.

Jest to kolejna obrazkowa książka w naszej biblioteczce, ale jest inna niż wszystkie rozkładane „picturebooki” czy obrazkowe “wyszukiwanki”, które mieliśmy do tej pory. Większość obrazkowych książek, nie ma tekstu, a przedstawione w niej ilustracje opowiadają jakąś fikcyjne historyjki lub serię wymyślonych przygód nie tyle co przez autora, a przez osobę, która opowiada na podstawie tych ilustracji. Ta książka jest również obrazkowa, ale to prawdziwa kopalnia wiedzy o otaczającym nas świecie.

Nic innego, jak obrazkowa encyklopedia dla najmłodszych, która ma „Prawie wszystko”. Taki jest jej tytuł, ale świetnie oddaje to co znaleźliśmy w jej środku. „Prawie wszystko” według mnie jest doskonałą pozycją do pogłębiania wiedzy dzieci, ale i dorosłych. Sama przeglądając tą książkę mogłam dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, o których nazwy wcześniej nawet nie slyszałam.

„Prawie wszystko” to dużego formatu zbiór ilustracji podzielonych na ciekawe tematy. Każdy jeden dział to dwie duże rozkładane strony. Tym samym otrzymujemy 16 plansz z kolorowymi ilustracjami: drzew, owoców i warzyw, zwierząt, części ciała człowieka, narzędzi i maszyn, aut, pociągów, statków oraz samolotów. Znajdziemy w niej nawet stroje ludowe i historyczne, domy z różnych stronach świata oraz instrumenty muzyczne. Jednym słowem „prawie wszystko” co kręci obecnie mojego trzylatka.

Z tyłu książki znajdują się krótkie opisy każdego z zaprezentowanych obrazków, odpowiadające na pytanie: „Czy wiesz, że…” a na tych ostatnich stronach książki, jak na encyklopedię przystało mamy w formie indeksu przedstawione nazwy przedmiotów znajdujących się na ilustracjach wraz opisem wyjaśniającym ( “co to jest”, “do czego służy”, “kiedy był używany”).Przedstawione na ilustracjach przedmioty, są naprawdę różne, niektóre banalne i proste, inne są dość nietypowe, mają dziwne nazwy, których przyznam sama wcześniej nie znałam i pewnie niejednemu dorosłemu odpowiedz na pytanie dziecka: “A co to jest?” może sprawić trudność. Uff…jak dobrze, że można wspólnie z dzieckiem zajrzeć na koniec książki, przeczytać opis i samemu trochę podszkolić się.

Dla przykładu w dziale pojazdów znajdziemy nie tylko nowoczesne super szybkie auta jak Ferrari 250 GTO, ale przeniesiemy się również w czasie, aby zobaczyć jak wyglądała kalesza. Teraz już wiemy, że to zabytkowy powóz konny jeżdżący ulicami Nowego Jorku w XIX wieku. W temacie samolotów pojawiają się różne fachowe nazwy statków powietrznych, takie jak: francuski myśliwski dwupłatowiec Nieuport 11 czy Boeing CH-47, a  w dziale narzędzi można zobaczyć jak wygląda żłobak – zwany potocznie dłutem oraz czym różni się topór od toporka ciesielskiego. A mój trzylatek – miłośnik maszyn budowlanych był zachwycony działem maszyn. W końcu dowiedział się jak prawidłowo nazywają się jego ulubione koparki, które wcześniej wrzucaliśmy do jednego worka. Tymczasem znamy ich fachowe nazwy, a on rozpoznaje czym różni się koparka chwytakowa od ładowarki łyżkowej oraz wiele innych pojazdów w tym szalenie istotnym dla niego temacie.

„Prawie wszystko” to książka, która sprawdzi się jako prawdziwa kopalnia wiedzy dla małych ciekawskich. Śmiało mogę polecić, jeśli Wasze dzieci lubią obrazkowe książki i zadają coraz więcej pytań „A co to?”, „A po co?” czy „Dlaczego?” to warto ją mieć na półce, posłuży na dłużej.

To do czego mogę jedynie się przyczepić, to że ilustracje nie są rzeczywiste i czasami nie do końca odwzorowują rzeczywisty wygląd przedmiotów. Sama miałam duży problem z odróżnieniem owoców, szczególnie cytrusów, które wszystkie wyglądają dość podobnie. Minusem również są gabaryty książki. To wydanie samo w sobie jest dość duże i ciężkie jak na książkę przeznaczoną dla małych dzieci, a po rozłożeniu zajmuje naprawdę sporo miejsca. Dlatego, najlepiej ogląda się ilustracje siedząc wspólnie przy stole lub rozkładając ją na podłodze. Rączki trzylatka może i sobie radzą z wertowaniem jej stron, ale karty książki są wykonane z delikatnego kredowego papieru i zdecydowanie za łatwo się niszczą przy częstym przeglądaniu. Te dwie wady mi w niej osobiście najbardziej przeszkadzają, bo książkę śmiało mogłabym polecieć nawet dwulatkom, ze względu na przyjazne i kolorowe ilustracje. Jednak jej wykonanie sugeruje, że młodsze dzieci nie powinny z niej korzystać samodzielnie. Wydawca nie napisał w swojej nocie dla jakiego wieku przeznaczona jest ta publikacja, ale myślę, że jej treść dedykowana jest starszym, ciekawym świata dzieciom w wieku przedszkolnym, czyli zdecydowanie powyżej 3 lat.

Z tej artystycznej serii, tego samej autorki ukazała się również “Zoologia”.

Temat zwierząt, tak bardzo mojego syna nie kręci (jeszcze), dlatego u nas z dużą aprobatą spotkała się narazie tylko ta pierwsza część.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *