Beelitz-Heilstätten z dzieckiem, czyli ścieżka w koronach drzew i park bosych stóp.

W weekend byliśmy poza miastem, w “zielonych płucach” Berlina. W miejscu oddalonym kilkadziesiąt kilometrów od Berlina, dokładnie niecałą godzinę drogi z centrum miasta wybierając podróż autem czy pociągiem. My pojechaliśmy pociągiem “Regio”, a dokładnie RE7 z Berlin Ostkreuz (w weekend odjeżdża co 30 minut) w kierunku Dessau. Antek nie miał jeszcze okazji podróżować czerwoną koleją regionalną po Brandenburgii, więc sama podróż była dla niego dodatkową atrakcją.

Po około godzinie jazdy pociągiem wysiedliśmy na stacji Beelitz – Heilstätten, a stamtąd ok. jeszcze 10 minut szliśmy pieszo zgodnie ze znakami, aby znaleźć się w miejscu,które niewątpliwe kryje bogatą i ciekawą historię, ale przede wszystkim na jego terenie znajdują się atrakcje przyjazne całym rodzinom z dziećmi, które dzisiaj chciałam Wam pokazać.

Zapraszam Was dzisiaj na wycieczkę do Beelitz – Heilstätten gdzie kiedyś znajdowało się jedno z największych uzdrowisk dla chorych na gruźlicę. Cały kompleks został wybudowany w 1898 roku i składał się w sumie z 60 budynków. Oprócz budynków sanatoryjnych znajdowały się tam też zakłady usługowe poczta, pralnie, piekarnia, sklep mięsny i restauracja. Przyjeżdzali tutaj chorzy z berlińskich zakładów pracy w celu szybszej rekonwalescencji.

Co ciekawe z uwagi na tutejsze bardzo czyste powietrze i ilość spędzanego czasu na tarasach, werandach i spacerach po lesie podobno wielu pacjentów powracało do zdrowia. W czasie I Wojny Światowej sanatorium zostało przekształcone na szpital wojskowy, w którym nawet Adolf Hitler dochodził do siebie (pobyt w szpitalu opisał w swoim Mein Kampf). Następnie po 1945 roku obiekt przejęła Armia Czerwona i aż do 1995 roku znajdował się na tym terenie największy sowiecki szpital wojskowy poza ZSRR. Później przez kilkanaście lat pozostawione same sobie budynki niszczały i dlatego też były one świadkiem kilku mrocznych historii, ale o tym nie tu i teraz.

Dla tych zaciekawionych historią uzdrowiska w Beelitz napiszę tylko, że istnieje możliwość wejścia do środka kilku budynków. Można to zrobić z przewodnikiem podczas zorganizowanego zwiedzania, a wycieczki odbywają się codziennie, nawet kilka razy dziennie o wyznaczonych godzinach. Więcej informacji znajdziecie w kasie przy wejściu. My nie zwiedzaliśmy budynków, bo wstęp z małymi dziećmi jest zabroniony. Oglądaliśmy tylko z góry ruiny budynków. Ale następnym razem z chęcią wybrałabym się na taką wycieczkę (bez dzieci) do wnętrza opuszczonego szpitala czy oddziału chirurgii. Dla lubiących takie klimaty napiszę, że istnieje również możliwość zwiedzania tego miejsca w nocy. W Beelitz organizowane są specjalne imprezy, kiedy budynki i ścieżki są oświetlone i udostępniane dla zwiedzających również po zmroku, więcej informacji znajdziecie na stronie www.baumundzeit.de

Fascynują mnie takie historie, a jak jeszcze stare budynki (mimo, że stoją w ruinie) spełniają rolę niebanalnych atrakcji turystycznych to już w ogóle wykorzystany na maxa potencjał miejsca. O tych ruinach sanatorium w Niemczech i tej wyjątkowej ścieżce w koronach drzew czytałam już kiedyś, ale dopiero dzięki jednej z mam z Berlina dowiedziałam się, że ta atrakcja znajduje się tak niedaleko od Berlina, a na jej terenie jest również wiele atrakcji dla dzieci. Dlatego w weekend ruszyliśmy na wycieczkę do Beelitz-Heilstätten, aby przekonać się co dokładnie oferuje to miejsce.

“Baum und Zeit” i ścieżka w koronach drzew

Niemcy w całości wykorzystali potencjał tego miejsca i zrobili tu jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych Brandenburgii, funkcjonującą pod nazwą “Baum und Zeit” (“Drzewa i czas”). Ponad opuszczonymi budynkami, poprowadzono trasę widokową – ścieżkę w koronach drzew, którą spacerując mogliśmy podziwiać świat, który normalnie jest widoczny z lotu ptaka.

Poza koronami okazałych drzew mogliśmy oglądać ruiny sanatorium, które dzisiaj notabene porasta również całkiem bujna roślinność. Gałęzie bluszczu oplatają elewacje starych budynków, a na zapadniętych dachach zdążyły wyrosnąć już nowe drzewa. To miejsce, w którym na własne oczy mogliśmy zobaczyć jak przyroda wygrywa z działalnością człowieka i po kilkudziesięciu latach odzyskuje swoje prawo do tego miejsca wypierając z krajobrazu niszczejące budynki.

Sama ścieżka jest dość szeroka, więc spokojnie można poruszać się z wózkiem. Chociaż wózek mogliśmy zostawić na dole, bo Antek wolał wspinać się po schodach. A na samej ścieżce spacerował od tabliczki do tabliczki, które umieszczone były na trasie przejścia i wskazywał palcem interesującego go fragmenty lasu.

Tabliczki m.in. przedstawiały informacje o gatunkach drzew oraz ciekawostki historyczne na temat budynków, które mijaliśmy po trasie.

Można było rownież wejść lub wjechać na 40 metrową wieżę widokową, z której przy dobrej pogodzie w sobotnie przedpołudnie mogliśmy podziwiać nie tylko widok na rozległe pałacie lasów, ale udało nam się wypatrzeć też berlińską wieżę telewizyjną.

Na platformę widokową jak i na ścieżkę w koronach drzew można wjechać windą.

Będąc jeszcze na górze wypatrzyliśmy całkiem fajny plac zabaw w cieniu drzew. Znajdował się on na terenie “Baum und Zeit” po prawej stronie od wejścia. Antkowi nie trzeba było dwa razy powtarzać, schodząc z wieży widokowej kierunek był tylko jeden –  plac zabaw.

Kiedy dotarliśmy na ten plac zabaw (przed południem) było tam jeszcze relatywnie pusto. Sam plac zabaw nie był duży, ale była huśtawka, zjeżdżalnia, domek z kryjówką i dużo piasku. Mojemu dziecku bardzo się tam podobało i wcale nie chciało stamtąd wychodzić.

Po lewej stronie od wejścia znajdują się również punkty gastronomiczne i polana rekreacyjna z ławkami i leżakami. Oferta gastronomiczna po tej stronie jest nieco ciekawsza, więc może i warto byłoby tutaj zrobić sobie dłuższą przerwę i coś zjeść. Jednak dla dzieci nie ma w tym miejscu dodatkowych atrakcji. My próbowaliśmy przez chwilę znaleźć wytchnienie na leżakach i miękkich poduchach, ale z ruchliwym trzylatkiem dłużej niż 5 minut w jednym miejscu przecież nie doświadczysz, więc poszliśmy dalej szukać wrażeń.

“Barfußpark Beelitz-Heilstätten” – Park Bosych Stóp

Poza ścieżką w koronach drzew Beelitz oferuje też trzy inne “przyziemne” trasy do chodzenia boso. Wejście do parku znajduje się przy samym “Baum und Zeit”. W kasach istnieje możliwość kupienia biletu odrazu na dwie atrakcje, wtedy koszt takiego Kombi-Ticket jest trochę niższy. My za wejście dla dwóch osób dorosłych na te dwie atrakcje zapłaciliśmy 32 euro, a dzieci standardowo do 6 roku wchodzą za darmo.

To kolejna atrakcja, dzięki której spędziliśmy kilka godzin w lesie, który przecież ma zbawienny wpływ na zdrowie. Wszyscy wiemy, że las obniża stres, pozwala się wyciszyć, a takie atrakcje jak te to rewelacyjny pomysł na aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu dla całej rodziny. Twórcy tutejszych ścieżek zachęcają nie tylko do obcowania z naturą, ale też oczyszczenia umysłu i zregenerowania zmęczonych stóp. I muszę przyznać, że ten “naziemny”  spacer na bosaka po wszystkim co można spotkać w lesie był dość intensywnym zajęciem dla trzylatka, ale tutaj też najbardziej podobało się mojemu synowi.

Cieszę się, że coraz częściej spotyka się w lasach naturalnych placów zabaw i atrakcji, które zostały stworzone z poszanowaniem dla przyrody. Wiem, że w Polsce też powstają ścieżki bosych stóp w lasach, czy ścieżki w koronach drzew w parkach krajobrazowych np. taka, którą odwiedziliśmy w Pomiechówku, ale szczerze mówiąc z taką ilością atrakcji jak ta w Beelitz to ja jeszcze nie spotkałam się. Tutaj została specjalnie wydzielona spora część lasu,a dokładnie 15 hektarów, na których utworzono Park Bosych Stóp z trzema różnymi trasami przejścia – żółtą, niebieską i czerwoną o łącznej długości ponad 3 km. A na ich trasie umieszczono 60 tzw. “stacji wrażeń”.

Przy wejściu znajdują się zamykane szafki, gdzie odwiedzający mogą zostawić buty i inne niepotrzebne na trasie przejścia rzeczy. My w tym miejscu zostawiliśmy też wózek. Warto ze sobą wziąć mały plecak i przynajmniej coś do picia, bo przejście wszystkich ścieżek zajęło nam ponad 2 godziny.

Antek z radością biegał na bosaka po lesie, wchodził do nie tylko do wody, ale również błota, gliny czy torfu. Stąpał ostrożnie po szyszkach, kamieniach i potłuczonym (oszlifowanym) szkle.

Nie omijał żadnej stacji, ćwiczył swoją równowagę przechodząc po linie, na równoważniach i drewnianych palach.

Skakał razem z tatą w dal “jak zając”, szukał śladów zwierząt.Przyglądał się tablicom edukacyjnym, które znajdują się w wielu miejscach na trasie przejścia. Przechodziliśmy przez trzy rodzaje lasu: sosnowy, brzozowy i mieszkany.

Antek swobodnie bawił się patykami i ziemią. Zbierał skarby lasu (żołędzie, szyszki, kamyki) bo zabrał ze sobą “zestaw małego odkrywcy” więc mogliśmy też wspólnie łapać owady po to, aby przyjrzeć się im z bliska. Udało nam się znaleźć jego ulubione czerwone robaczki – kowale bezskrzydłe, które po wnikliwej obserwacji wypuściliśmy.

Antek pokonał tego dnia na własnych nogach trasę na pewno dłuższą niż 3 km i dopiero pod koniec ostatniej niebieskiej trasy zaczął narzekać na “bolące go nóżki” czytaj weź mnie tato na barana. Ta niebieska trasa też okazała się chyba najmniej ciekawą dla mojego małego eksploratora lasu, więc dla młodszych dzieci polecam przejście czerwoną, żółtą – więcej błotno- wodnych atrakcji.

W centralnej części parku bosych stóp znajduje się duża polana rekreacyjna z kolejnym placem zabaw i miejscem na piknik/ognisko.

Szczerze polecam wszystkim park bosych stóp i ścieżkę w koronach drzew – świetny pomysł spędzenia czasu poza miastem, a w takich lasach sama przyjemność. Z Berlina nie jest daleko, a miejsce samo w sobie jest magiczne. Znajdziecie tam atrakcje (poza tymi mrożącymi krew w żyłach) też totalnie oczyszczające i przyjazne rodzinom z dziećmi.

My spędziliśmy w Beelitz cały dzień i myślę, że kolejna wizyta jest nieunikniona. Może uda nam się wrócić tutaj jeszcze na jesieni, bo wtedy las, a tym samym ścieżka w koronach kolorowych drzew może prezentować się jeszcze zacniej.

A Wam jak się podoba to miejsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *