Puzzle (nie)logopedyczne?!Jak wspierać rozwój mowy dziecka?

Bo nie samymi książkami moje dziecko żyje…

Dzisiaj mam dla coś dla fanów puzzli.

Czy Wasze dzieci, tak jak mój Antek lubią układać puzzle?!

U nas od… właśnie próbuję sobie przypomnieć od kiedy mój syn zaczął fascynować się puzzlami?!Miał na pewno skończone dwa lata. To był jakiś 25-26 miesiąc jego życia, kiedy zaczął układać pierwsze puzzle 2,3,4 elementowe. Szybko załapał o co chodzi. Z entuzjazmem kupowaliśmy następne, z większą ilością elementów, bo bardzo lubił to zabawę. Mógł układać puzzle po 10 razy dziennie i to te same obrazki. Doszedł do takiej wprawy, że jest wstanie poradzić sobie z dużymi, nawet 40 elementowymi układankami.

Wszystko super, tylko matka zaczęła trochę zagłębiać się w temat i okazało się, że puzzle wcale nie są takie dobre. Ponieważ moje dziecko wcale nie patrzyło na obrazek i nie układało go według wzoru tylko dopasowywało KSZTAŁTY do siebie.

Tylko nie zrozumcie mnie źle. Samo układanie puzzli nie jest złe. Dla dziecka to forma zabawy, a wspólne z dzieckiem układanie puzzli to na pewno mile spędzony czas. Puzzle też pomagają ćwiczyć koncentrację, uczą cierpliwości i skupienia uwagi, może też trochę ćwiczą małą motorykę, ale… nie uczą logicznego myślenia, tym samym nie wiele wnoszą do rozwoju dziecka.

Aaa…. zaczęłam zagłębiać się w ten temat i z naukowego punktu widzenia puzzle nie ćwiczą analizy i syntezy wzrokowej, czyli nie uczą odbierania materiału obrazkowego za pomocą zmysłu wzroku oraz dokonywania syntezy (wniosków) tych obserwacji. Dopiero układanie obrazów z części, uzupełnianie brakujących części obrazu, wyszukiwanie różnic między obrazkami, odwracanie obrazków, identyfikowanie odwróconych obrazków i układanie wzorów z klocków ćwiczy analizę i syntezę wzrokową, która jest tak bardzo ważna u małych dzieci. Dobrze opanowana umiejętność ułatwia naukę mowy, a w późniejszym czasie też czytania ze zrozumieniem i pisania. Jej wspomaganie to ćwiczenia lewopółkulowe, czyli takie, które stymulują prawidłowy rozwój intelektualny dziecka.

Jeszcze bardziej zainteresowałam się tym tematem, kiedy zaczęłam martwić się, że mój syn który, miał prawie 2,5 roku, nadal nie mówił za dużo. Mówił pojedyncze słowa. Niby nie miałam podstaw do zmartwień bo rozwija się prawidłowo, ale…(ja zawsze doszukuję się jakiegoś “ale” jak powiedziałby to mój mąż) zaczęło mnie mocno to zastanawiać dlaczego?! Przecież w domu robiliśmy wszystko to o czym mówią dzisiaj głośno logopedzi. Od 6. miesiąca zaczęliśmy wprowadzać Antkowi stałe pokarmy, nie karmiliśmy go łyżeczką, stosowaliśmy całościowo metodę BLW, więc nie ma co doszukiwać się problemów z mięśniami, twarzy, policzków i języka. Czytaliśmy przecież tyle książek (z mnóstwem wyrazów dźwiękonaśladowczych), nie mówiliśmy nigdy do niego “po dziecinnemu”. Nie oglądamy przy Antku telewizji, a jak włączamy bajkę lub słuchowisko to wybieramy takie, aby były dostosowane do jego wieku. A on wciąż… (tak do 2,5 roku życia) nie mówił za wiele.

Trafiłam wtedy w internecie na metodę krakowską prof. Jagody Cieszyńskiej i różne stymulacje lewopółkulowe.  Więcej informacji o tej metodzie znajdziecie na stronie www.centrummetodykrakowskiej.pl lub www.szkolakrakowska.pl Metodę tę poleca się nie tylko dzieciom z zaburzeniami rozwojowi i genetycznymi, ale też zdrowym dzieciom, których rodzice chcą zwiększyć możliwości intelektualne swoich pociech. Ja uspokoiłam się też po wizycie u logopedy. Kiedy Antek miał skończone 2,5 roku mieliśmy umówioną wizytę u logopedy w Centrum Mowy i Słuchu w Kajetanach. Na ponad półgodzinnym spotkaniu pani terapeutka nie stwierdziła u mojego dziecka żadnych zaburzeń, a wręcz przeciwnie świetnie sobie poradził z wykonywaniem wszystkich poleceń i zadań. Diagnoza:rozwija się zgodnie z normą wiekową. Uspokoiła mnie, że Antek ma czas, aby zaczął mówić pełnymi zdaniami, ale wszystko zmierza ku dobrej drodze. Poza tym chodzi do niemieckiego przedszkola, uczy się dużo nowych słów w dwóch językach równolegle i może mieć jeszcze z tym problem, bo rzeczywiście miesza oba.

Ufff…jako ta przewrażliwiona matka, odetchnęłam.

No dobra, ale zafascynowana metodą krakowską i ćwiczeniami na lewą półkulę mózgu postanowiłam Antkowi zrobić trochę “innych puzzli”, aby zachęcić go też do innych ćwiczeń.

Obrazki do układanek znalazłam na Pinterest. Wydrukowałam rysunki, przykleiłam do tektury i pocięłam na równe części. Zrobiłam samodzielnie układanki 3, 4, 6, 8, 12-elementowe. Obrazki pocięłam cięciami prostymi (to ważne, aby nie miały żadnych fal, zygzaków), tak aby mógł spojrzeć na TREŚĆ obrazka, a nie dopasowywać KSZTAŁTY do siebie.

Rozkładaliśmy wspólnie pocięte części obrazka (często mówiłam, że “ktoś” popsuł obrazek i musimy go naprawić). Pokazałam o co chodzi, a później kolejne układał samodzielnie. W ten sposób “bawiąc się” musiał wytężyć wzrok i zobaczyć z czego składa się obrazek jako całość. Uczył się w ten sposób dostrzegać detali, szczegółów, różnic. Dzięki ćwiczeniom z takimi układankami uczył się analizować, rozkładać obrazki na przedmioty i czynniki pierwsze, a tym samym poddawać je wnioskom.

Wcześniej układając puzzle, które miały specyficzne kształty – otwory i wypustki, łączył ze sobą przede wszystkim KSZTAŁTY,  a nie ilustracje. Szukał gdzie jest puzzel z danym otworem, czy wypustką bo widział, że właśnie taki będzie pasował. Nie patrząc w ogóle na ilustracje. Miałam wrażenie, że układa je na pamięć.

Nie jest prawdą, że wcześniej zachęcając Antka do układania puzzli robiłam mu krzywdę. Lubił to, koncentrował się w ciszy i spokoju układał coraz to więcej elementowe puzzle. Czerpał z tego wiele radości, ale nie ćwiczył lewej półkuli. Dzisiaj już nie kupuje puzzli, czasami dostanie jakieś w prezencie od znajomych czy babci. Układa je bo lubi, ale sama już nie zachęcam go do układania puzzli. Dzisiaj to on już mówi pełnymi zdaniami.

Dlatego tych, którzy też martwią się o prawidłowy rozwój dzieci, a w szczególności ich mowy. Zachęcam do szukania takich pomocy, które będą wspomagały rozwój dziecka. Pomysłów jest mnóstwo w internecie. Poczytajcie o ćwiczeniach lewopółkulowych, które służą rozwojowi mowy, są naprawdę pomocne. Jest też wiele pomocy, które można kupić w sklepach. Do kupienia znalazłam takie: “Moje pierwsze słowa” z wydawnictwa WiR, są to zestawy do ćwiczeń rozwijających mowę dla dzieci do 3 roku życia.

Ostatnio też u nas sprawdza się świetnie układanka typu “Tangram”. To znana chińska gra logiczna polegająca na układaniu różnych figur. Do gry dołączone są obrazki,które są wzorem do odtworzenia, ale można też układać według własnej wyobraźni. Najtrudniejszym zadaniem w tej zabawie jest ułożenie wszystkich drewnianych elementów, w taki sposób, aby zmieściły się w opakowaniu. Też polecam Waszym dzieciom!Nie jest droga, a rozwija logiczne myślenie.

Ale jeśli macie tylko czas i ochotę to w internecie znajdziecie mnóstwo pomysłów na zrobienie przeróżnych pomocy samemu. Ich przygotowanie jest proste i naprawdę nie potrzeba wiele czasu, ani nakładów finansowych.

Jeszcze wspomnę, że takie układanie obrazków z kilku części to podstawa ćwiczeń analizy i syntezy wzrokowej, o której pisałam wyżej.  Stopniowo powinno się utrudniać zadania. Ale z takimi dwuletnimi dziećmi najlepiej zacząć od prostych obrazków tematycznych, kolorowych o wyraźnym konturze. Podzielonych na 2, 3, 4 części, później można wprowadzać więcej elementów, ciąć pomoce po skosie, wprowadzać trudniejsze (np.czarno – białe) obrazki. Oczywiście pamiętajmy, że stopień trudności dostosowujemy do możliwości dziecka. Jeśli widzimy, że sobie nie radzi to nie przyśpieszamy, dajemy czas. Jak sobie świetnie radzi z tymi łatwiejszymi, to wtedy przechodzimy do tych trudniejszych.

Jeszcze z innych prostych i łatwych do wykonania ćwiczeń polecam takie,które można codziennie wykonywać podczas różnych innych czynności i zabaw w domu:

  • ćwiczenia kategoryzacji  np.rozdzielanie klocków, zabawek, czy nawet sztućców po wyjęciu ze zmywarki według kształtów. Segregowanie klocków i zabawek wg kolorów, lub wielkości np. małe klocki do małego pudełka, duże do dużego.
  • układanie sekwencji i szeregów z kolorowych klocków układamy w odpowiednie sekwencje np. żółty, czerwony, zielony i prosimy, żeby dziecko pod spodem ułożyło w ten sam sposób.
  • kontynuowanie szeregów (układamy w jednym rzędzie sekwencję, którą dziecko ma kontynuować np. jeden klocek, dwa klocki, trzy klocki, następnie jeden klocek, dwa klocki i prosimy, aby dziecko dołożyło odpowiednią ilość)
  • uzupełnianie sekwencji (tworzymy ciąg z figur np. koło, trójkąt, kwadrat, koło, … , kwadrat, i prosimy, żeby dziecko uzupełniło ciąg odpowiednim obrazkiem (trójkąt).

Ok. To miał być artykuł o puzzlach i klockach, ale przemyciłam też wiedzę i nasze doświadczenia związane z wspieraniem rozwoju mowy u mojego dziecka.

Na koniec napiszę jeszcze o tych zwykłych KLOCKACH SZEŚCIENNYCH.

I to nie jest żadna reklama. Antek ma te klocki od trzech tygodni i stały się jego “ulubioną zabawką”. Codziennie może się nimi bawić, zabiera je ze sobą do łóżka, układa kolorowe obrazki z części. Wersja, którą posiada Antek ma 12 klocków sześciennych. Na ściankach klocków sześciennych znajdują się części rysunków, z których można ułożyć sześć różnych obrazków.

Klocki, które ma Antek przedstawiają ilustracje samolotów. Możliwe, że dlatego tak bardzo spodobało się jemu ich układanie, bo jak wiecie mój syn to mały fan motoryzacji.  W wersji, którą dostał rysunki wcale nie są takie proste. Są bardzo kolorowe i dużo się na nich dzieje, ale on świetnie sobie już z takimi radzi. Jednak dla młodszych dzieci na początek możecie poszukać bardziej czytelnych i wyraźniejszych obrazków np. zwierząt lub przedmiotów, które lubią Wasze maluchy.

Myślę, że podobne klocki sześcienne można kupić już 2-letnim dzieciom, aby ćwiczyć analizę wzrokową i koncentrację dziecka. Klocki sześcienne, tak jak “obrazki z części” uczą logicznego myślenia. Dodatkowo takimi klockami można bawić się na różne sposoby, można ustawiać je w rzędzie, ćwiczyć wyżej wspomniane sekwencje: 1 klocek, 2 klocki, 1 klocek, 2 klocki. Można budować z nich wieże lub inne ciekawe figury, ćwicząc zdolności manualne i konstruktorskie. Sami zobaczcie niby zwykłe klocki, a na ile sposobów można je wykorzystać.

Mam nadzieję, że ten artykuł będzie pomocny wielu rodzicom, którzy (tak jak ja, jeszcze pół roku temu) z niecierpliwością wyczekują na to kiedy ich dziecko zacznie mówić. Możliwe, że Was trochę uspokoiłam i zobaczyliście dziś coś, co być może będzie pomocne dla Waszych dzieci.

Pamiętajcie jeśli dziecko prawidłowo rozwija się i nie jest przestymulowane, to w odpowiednim dla siebie czasie zdobędzie umiejętności mowy. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Chociaż uważam, że dobrze mieć wiedzę jak pomóc dziecku prawidłowo wspomagać jego rozwój.

Dobrze jest WSPIERAĆ, a NIE PRZESZKADZAĆ.

 

 

 

 

2 komentarze

  1. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Pani artykuł. Proszę jeszcze napisać ile czasu trzeba dziennie przeznaczyć na takie stymulacje, żeby przyniosły efekty? Pozdrawiam.

    • Szczerze to ja nigdy nie patrzyłam na zegarek przy jakichkolwiek aktywnościach.Puzzle, układanki, klocki leżały zawsze na wyciągnięcie jego ręki, więc jeśli dziecko miało ochotę to samo je wyciągało i układało, czasami potrafiło naprawdę długo się nimi zajmować, ale były też dni, gdzie w ogóle ich nie wyciągał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *