Wakacje pod Warszawą. Zielony labirynt.

W Nieporęcie pod Warszawą w ubiegłym roku powstała nowa atrakcja  –  labirynt w polu kukurydzy. Spędzając wakacje pod Warszawą sprawdziliśmy osobiście czy warto tam pojechać z dziećmi w tym sezonie.

„Zielony labirynt” został stworzony z szybko rosnącej kukurydzy o wysokości ponad 2 metrów. Pole kukurydzy rozciąga się na powierzchni ponad 3 ha, a łączna długość wyciętych, krętych korytarzy wynosi ok. 4 km. Cały obszar jest ogrodzony, więc nie ma możliwości wyjścia poza obiekt.

Labirynt przechodzi się z otrzymaną przy wejściu mapą, można oczywiście spróbować bez niej odnaleźć wyjście. Sama trasa labiryntu nie jest trudna do przejścia. Ja byłam tam z dwójką dzieci – Antkiem i Franiem (5,5 roku) i ich babcią, czyli moją mamą. Dla nas dorosłych przejście bez mapy pewnie nie stanowiłoby żadnego problemu, ale dla dzieci samo trzymanie mapy w ręku i jej “odczytywanie” było bez wątpienia nie małym wyzwaniem. Zgodnie z instrukcjami, które otrzymaliśmy od organizatorów przy wejściu mapa miała nam pomóc w odszukiwaniu pieczątek – zwierzątek poukrywanych na trasie przejścia.

Na samym początku zabawy w labiryncie podzieliliśmy się też na dwa zespoły. Ja chodziłam z Antkiem, a babcia z Frankiem. W ten sposób wprowadziliśmy pewien element rywalizacji, ale po kilkunastu minutach spotkaliśmy się i dalej już wspólnie wędrowaliśmy wyznaczonymi ścieżkami w kierunku wyjścia.

Muszę przyznać, że trzeba wykazać się nie lada sprytem, aby odnaleźć wszystkie 11 pieczątek ukrytych na trasie przejścia. Ułatwić zadanie miały nam umieszczone na mapie punkty orientacje. W sumie było ich pięć w całym labiryncie. Miały one charakter edukacyjny – zawierały ciekawostki na temat kukurydzy. Dzięki tym tablicom informacyjnym dowiedzieliśmy się m.in. skąd pochodzi kukurydza, ile jest jej odmian i kto jako pierwszy sprowadził ją do Europy.

Nasza ekipa w samym labiryncie spędziła niecałą godzinę, a i tak nie udało nam się odnaleźć wszystkich pieczątek. Chociaż samo ich szukanie i przybijanie w odpowiednich miejscach na mapie chłopakom sprawiło największą frajdę.

Musimy przyznać, że bawiliśmy tam się świetnie!

Przed wejściem do labiryntu znajduje się zielona polana rekreacyjna – przestrzeń przeznaczona do piknikowania. Znajduje się tam również kilka dużych huśtawek i leżaków do odpoczynku.

Właściciele przygotowali też dodatkowe atrakcje dla dzieci, takie jak strzelanie z bezpiecznych łuków i procy do celu, a dla najmłodszych w zacienionym miejscu piaskownicę. Można spędzić tam naprawdę miłe, rodzinne popołudnie.

Na terenie znajduje się też mini bar, gdzie można dostać ciepłe przekąski typu frytki, hamburger i zapiekanki. My byliśmy już po obiedzie, a w plecakach wzięliśmy ze sobą napoje i coś do chrupania. Dla tych bardzo głodnych polecam dobrą knajpę w okolicy, gdzie można zjeść świeżą rybkę – Złoty Lin w Serocku.

Godziny otwarcia 

Labirynt działa od początku lipca do października. Otwarty jest codziennie w godz. 10.00-20.00.

Ceny biletów 

Bilet ulgowy dla dzieci – 20 zł, normalny – 25 zł. Są też dostępne opcje biletów rodzinnych (2+1, 2+2). My za dwie osoby dorosłe i dwójkę dzieci zapłaciliśmy 50 złotych. Dzieci do lat 3 wchodzą bezpłatnie.

Dojazd

Jadąc trasą nr 633 z Warszawy nad Zalew Zegrzyński, przed samym wjazdem do miasta Nieporęt po prawej stronie znajduje się wjazd na parking. Dokładny adres to: Nieporęt, ul.Jana Kazimierza 223.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *