Wakacje pod Warszawą. Park Dolina Wkry i jednodniowy wypad poza miasto.

Nasze wakacje częściowo spędzliśmy pod Warszawą w małej miejscowości, w domu moich rodziców. Po powrocie do dużego miasta – stwierdziłam, że takie wakacje na wsi to był naprawdę fajnie spędzony czas.
Antek przebywał całe dnie na świeżym powietrzu. Biegał boso po trawie, bawił się w piachu, do woli używał ogrodowego szlafu z wodą. A gdy upał nam doswierał to kąpaliśmy się w basenie albo chodziliśmy moczyć nogi nad rzekę.
Codziennie chodziliśmy na spacery do lasu. W ciągu dnia robiliśmy pikniki w babcinym ogrodzie, a wieczorami dziadek rozpalał ognisko.
Dziadek z babcią staneli na wysokości zadania i codziennie zapewniali mojemu synowi jakieś atrakcje. Wszystko fajnie, tylko na niektóre rzeczy nie miałam niestety wpływu. Przywykłam. Poza tym Antek rzadko widuje się z dziadkami, więc w ciągu tych trzech tygodni pozwalałam im na wiele. Udawałam, że nie widzę i nie słyszę pewnych rzeczy…
Chyba wszyscy dziadkowie mają podobnie, można im powatrzać wiele razy i tak robią swoje, bo przecież rodzice są od wychowania dzieci, a dziadkowie od rozpieszczania. Czyż nie?!
Gdy mieliśmy już dość siedzenia w jednym miejscu to wsiadaliśmy w auto i wybraliśmy się na krótkie wycieczki w okolicy. A to odwiedziny u prababci, gdzie mogliśmy objadać się malinami i borówkami prosto z krzaka. A to wizyty w najlepszej lodziarni – ulubionej w Wołominie. W niedzielę byliśmy na koncercie dla “Melomaluszków” w ramach Festiwalu Strefa Ciszy w warszawskich Łazienkach. A w tygodniu urządziliśmy sobie dwa wypady poza Warszawę. Jedno z tych miejsc, które odwiedziliśmy  przedstawiam Wam dzisiaj, a o drugim napiszę oddzielny post.
Lubię odkrywać nowe atrakcje dla dzieci nie tylko w Berlinie, ale wszędzie gdzie jestem szukam czegoś w okolicy odpowiedniego dla dzieci.  Dzisiaj zabieram Was w miejsce, o którym czytałam już wcześniej u kilku innych blogujących mam z Warszawy. A sama wspominiałam o nim kiedyś we wpisie dotyczącym recenzji książki  “Rok w lesie” .
Co to za miejsce?
To leśna ścieżka edukacyjna z naturalnym placem zabaw, która znajduje się na terenie Parku Dolina Wkry w Pomiechówku. Do tego miejsca wybrałam się z dwójką dzieci i ich babcią – moją mamą, tak więc na tą wycieczkę wybraliśmy się w czwórkę. Antek zabrał ze sobą brata Franka (5,5 lat) i wszystkim nam ten kilkugodzinny wypad do lasu bardzo się podobał. Zarówno mój niespełna trzylatek, jak i pięciolatek świetnie się tam bawili, a moja mama – nie przyzwyczojona do pokonywania dużej ilości kroków, też nie narzekała następnego dnia na ból nóg 😉
Park Dolina Wkry znalazł się dość niedawno na mapie Mazowsza i atrakcji dla rodzin z dziećmi. Jak tylko zobaczyłam na jesieni, że już jest otwarty dla zwiedzających to wiedziałam, że przy kolejnej, dłuższej wizycie u rodziców, muszę tam zabrać Antka. Od samego początku byłam zachwycona genialnym pomysłem stworzenia leśnego parku z placem zabaw, który ściśle jest związany z pięknymi ilustracjami z książki “Rok w lesie” Emilii Dziubak – jednej z naszych ulubionych ilustratorek książek dla dzieci.
Cieszę się, że takie tematyczne miejsca dla rodzin z dziećmi powstają w Polsce, tylko szkoda, że tak szybko niszczeją. Jak to bywa w naszym pięknym kraju na pomysł i realizację stać było gminę, bo w znacznej większości ta ogromna inwestycja została dofiansowana ze środków unijnych. Natomiast już na utrzymanie porządku i konserwację urządzeń brakuje w budżecie pieniędzy. Jest to takie smutne, bo w Pomiechówku byliśmy przecież w środku sezonu wakacyjnego – na początku lipca, zaledwie kilka miesięcy od otrwarcia tej ścieżki, a wiele urządzeń było już zepsutych i wymagało niezbędnego przeglądu. Przykro mi było patrzeć na wysokie skupiska zarośli i zaniedbany teren wokół atrakcji dla dzieci…
Zaczęłam od minusów i tego co mnie najbardziej rozczarowało, po prostu nie mogłam tego faktu pozostawić bez negatywnego komenatrza.

Ale… samo miejsce w sobie jest naprawdę godne polecenia na jednodniową wycieczkę z dziećmi. Leśna ścieżka zaczyna się przy parkingu na przeciwko Szkoły Podstawowej w Pomiechówku przy ul.Nasielskiej. Można tutaj też dojechać pociągiem z Warszawy Gdańskiej – informacja dla niezmotoryzowanych. Stacja PKP w Pomiechówku znajduje się jakieś 300 metrów od wejścia, a sama podróż pociągiem zawsze może być dodatkową atrakcją dla dzieci.

Ścieżka edukacyjna biegnie częściowo wzdłuż rzeki, a częściowo w lesie. Jest nowoczesna, pięknie zaprojektowana i wykonana z naturalnych materiałów, takich jak drewno, wiklina i kamienie. Na całej trasie znajduje się kilkanaście „przystanków” – wiat edukacyjnych, które w ciekawy sposób urozmaicają spacer.

Jeśli tak jak my jesteście fanami książki Emilii Dziubak „Rok w lesie”, to czeka na Was tutaj prawdziwa rodzinna przygoda.  Na dużych tablicach znaleźliśmy wszystkie strony z tej książki powiększone do rozmairu XXL – są równie piękne jak w wersji oryginalnej.  Jedyny minus (może się czepiam), ale według mnie te bilbordy zostały zamocowane za wysoko. Ilustracje mają służyć dzieciom, więc dla najmłodszych odwiedzających wysokość obrazków powinna być dostosowana do ich wzrostu. W tych zadaszonych wiatach znajdowało się też wiele innych, mniejszych tablic z ciekawostkami i zabawami dla dzieci związanymi z tematyką przyrodniczą. Były zdjęcia, ryciny, a nawet modele wielkich grzybów. Na jednej z tablic zostały przekazane informacje o jadalnych i niejadalnych grzybach, na innej przysmaki zwierząt.

Szkoda tylko,że zarówno 3 i 5-latek nie sięgali nawet wzrokiem do ich połowy. A co dopiero sięgnąć ręką, aby przesuwać suwak z umieszonymi przedmiotami na tablicy edukacyjnej. Ech… małe niedopatrzenie wykonawców, bo tablice edukacyjne są zrobione przede wszystkim dla dzieci, więc szkoda, że przy ich montowaniu nikt o tym nie pomyśłał. Obaj chłopcy denerwowali się gdy podchodzili do gry edukacyjnej i nie mogli dosięgnąć ręką żadnej z figur.

Nie jest tak źle, bo muszę przyznać, że sporo atrakcji zostało zaprojektowanych w ten sposób, aby mogło stymulować wiele zmysłów na raz. Dzięki czemu w tym miejscu las mogliśmy nie tylko oglądać, ale i dotykać, wąchać, a nawet… słuchać jego dźwięków podczas gry na dendrofonie, czyli specjalnym xylofinie wykonanym z różnych gatunków drzew. Został umieszczony w jednej z wiat jako gra edukacyjna. Dzięki niemu bawiliśmy się też w rozpoznawanie różnych gatunków drzew po układzie ich słojów i kolorze drewna.

W tych wiatach znajduje się naprawdę wiele ciekawych informacji przyrodniczych. Z pewnością dla starszych dzieci w wieku szkolnym ścieżka może być doskonałym miejscem na lekcje przyrody w plenerze.  A dla takich przedszkolaków jak Antek i Franek w parku znaleźliśmy również wiele atrkacji. Chłopcy wchodzili do każdej z wiaty i po przeczytaniu przeze mnie lub babcię kilku informacji szybko biegli dalej szukając kolejnych wrażeń. Antek po krótkiej, mało wnikliwej obserwacji obrazków ze znanej mu dobrze książki (były zw wysoko) pędził dalej eksplorować las po swojemu, czyli z patykiem w ręku przemierzajał kolejne metry ścieżki.

I tak najfajniejszą atrkacją dla chłopków był naturalny plac zabaw i ścieżka w koranach. Ścieżka  w całości “nad ziemią” wije się na wysokości, która pozwala oglądać las z nowej, niedostępnej zwykle perspektywy. Tutaj już pomyślano o dzieciach, bo nawet poręcze (dodatkowe liny) znajdowały się na odpowiedniej wysokości dla tych najmłodszych. Antek świetnie sobie sami radził spacerując w koranach drzew. Będąc na tym nietypowym szlaku mogliśmy podziwiać wykonane z drewna różne gatunki ptaków, które siedziały pokrywane na drzewach.

Na centralnym placu znajdowała się duża polana z placem zabaw, pełnym gniazd i zwierząt z wikliny. Nie zabrakło też drewnianych konstrukcji do wspinania się i korytarzy labiryntów wykonanych z wielkich rur do ich penetrowania.

Obok labiryntu znajdowała się też duża polana rekreacyjna z modelami motylów, mały wyciąg linowy i wodny plac zabaw.  Zabawa na tym ostatnim to z pewnością mogłaby być jedna z lepszych atrakcji dla dzieci w parku. Wiem jak Antek lubi zabawę na tych berlińskich wasserspielplätze, ale w Pomiechówku niestety wodny plac zabaw nie działał. Pompa z wodą była niestety zepsuta, więc chłopaki jak i inne dzieci odchodziły z tego miejsca z wielkim rozczarowaniem.

Na szczęście, jak to dzieci szybko odnalezły sobie inną świetną, wodną rozrywkę – tworząc własny system nawadniający z płynącego w pobliżu ujęcia wody.

Na całej długości ścieżki znajdowały się widoczne na zdjęciach ławki w kształcie łódek, a w środkowej części również stoliki. Było sporo miejsca więc tam, zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na posiłek, który przywieźliśmy ze sobą. Przy wyjściu z parku jest też wyznaczone miejsce na zrobienie ogniska.  Trzeba przyznać, że na niedość dużym obszarze leśnym zostało zaprojketowane  tyle atrakcji i miejsc do wypoczynku, aby zachęcić całe rodziny do spędzenia wspólnie czasu na świeżym powietrzu.

Całościowo Park Dolina Wkry wypada naprawdę nieźle, choć znalazłam kilka wad, o których wspominiałam wcześniej. Ale tak czy siak, bardzo polecem to miejsce wszystkim, którzy szukają pomysłu na spędzenie dnia poza Warszawą. Park Dolina Wkry oferuje wiele możliwości aktywnego spędzania czasu dla osób w różnym wieku. Dorosłym, którzy czują znużenie zgiełkiem dużego miasta taki wypad do Pomiechówka też może się spodobać. Informacje przyrodnicze zostały przedstawione w ciekawy sposób i z pewnością zainteresują nawet najbardziej wybrednych odwiedzających. A sama ścieżka nie jest długa, więc idealna dla tych co nie lubią dużo chodzić. Dla rodzin z małymi dziećmi też jest odpowiednia, bo utwardzonych ścieżkach można spokojnie przemieszczać się z wózkiem. Dla tych mocno aktywnych, szukających dodatkowych wrażeń dodam,że tuż obok wejścia do parku znajdują się: szlak kajakowy, piaszczysta plaża nad Wkrą, siłownia na świeżym powietrzu z oraz park linowy dla dużych i małych.

Wejście na park linowy, jak i na ścieżkę w kornach drzew i wieżę widokową znajdująca się w parku związane jest z dodatkowymi, ale niewielkimi opłatami. Natomiast sam wstęp na ścieżkę dydaktyczną jest bezpłatny.

Jednym słowem –  jedźcie tam z dziećmi jak najszybciej, dopóki to miejsce nie jest jeszcze tak bardzo wyeksplatowane, bo aż strach pomyśleć, co może stać się za kilka lat, jeśli samorząd nie będzie o to należycie dbać.

 

PS Ja na pewno tu wrócę i sprawdzę wszystko działa jak należy.

 

3 komentarze

  1. Wow !! Ale fajnie, ze napisałaś o tym miejscu (szczerze mówiąc mieszkamy w Warszawie a nigdy o tym nie słyszeliśmy ) bardzo lubimy książki Emili Dziubak, wiec na pewno się wybierzemy

    • Cieszę się, że mogłam posłużyć informacją 🙂 Wybierzcie się koniecznie, warto!!Może wszystko już działa tak jak należy,a my trafiliśmy w złym momencie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *