Niemiecka klasyka – opowiadanie o małym misiu i tygrysku.

Dzisiaj mam dla Was niemiecką książkę: „Ich mach Dich gesund,sagte der Bär”, której autorem jest Janosch, a tak naprawdę pod tym pseudonimem literackim ukrywa się niemiecki pisarz – Horst Eckert, polskiego pochodzenia. Bowiem Janosch na pytanie skąd pochodzi, czyli jakiej narodowości jest, odpowiada – Ślązakiem*. W latach 40-tych XX wieku został wraz z rodziną wysiedlony do Niemiec. Mieszkał, studiował i pracował w Monachium. Sam pomysł na stworzenie postaci do książek powstał w jego głowie, kiedy był jeszcze dzieckiem i mieszkał w ponurej dzielnicy Zabrza.To tam jako dziecko wymyślił swoich wyimaginowanych przyjaciół. Ale książki dopiero zaczął tworzyć w Niemczech, w latach 60-tych . Jego zabawne opowiastki doskonale wpisały się w atmosferę tamtych lat, kiedy to do Niemiec wykroczyło nowe, liberalne podejście do wychowywania dzieci. W 1978 roku Janosch napisał pierwszą opowieść o Misiu i Tygrysku – “Oh, wie schön ist Panama”. Ta książka jest chyba najbardziej znaną książką tego autora, którego często nazywam po prostu “Panem od Panamy”. Sam autor jest niezwykle barwną postacią, a jego opowiadania o misiu i tygrysku, zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu, tworząc cykl krótkich przezabawnych historyjek nie tylko dla małych dzieci. Małego misia i tygryska oraz ich nieodzowną zabawkę – drewnianą kaczkę (die Tigerente) pomalowaną w żółto-czarne paski zna chyba każde niemieckie dziecko. W Niemczech książki Janoscha uważane są za klasykę literatury dziecięcej, a ich autor uznawany jest za jednego z najpopularniejszych autorów niemieckojęzycznej literatury dziecięcej. Janosch od dłuższego czasu mieszka poza granicami kraju, podobno gdzieś między “morzem, a słońcem” – na małej wyspie, na Teneryfie.

O czym jest ta opowieść?

Główni bohaterowie to: “kleine Tiger” i “kleine Bär” i są najlepszymi przyjaciółmi. Żyją sobie szczęśliwie w małym domku nad rzeką.Mają wiele zabawnych przygód i wielu przyjaciół, a przede wszystkim mają siebie, więc to sprawia, że zawsze są szczęśliwi. Twierdzą, że razem jest lepiej, w sumie mają rację, bo w przyjaźni siła.Razem lepiej podróżuje się na koniec świata (szukając pachnącej bananami Panamy), razem lepiej bawi się i gotuje, a nawet lepiej znosi się ciężką chorobę, gdy u Twojego boku jest najlepszy przyjaciel.

Pewnego razu mały tygrysek zachorował. Natomiast jego najwierniejszy przyjaciel –  postanowił go „wyleczyć”. Najpierw próbował swoimi sprawdzonymi domowymi sposobami.Zabandażował tygryskowi łapy i nogi. Ugotował mu cały garnek pysznego rosołu, ale niestety tygrys nie poczuł się lepiej. Mały Miś postanowił poszukać pomocy u ciotki Gęsi,zadzwonił do niej po radę…

W swoim ogrodzie miał ten cudowny wynalazek techniki, jakim był telefon zrobiony z kawałka szlaufu, który zobaczycie na genialnych ilustracjach Janoscha.  Ciotka Gęś, jak również inni mieszkańcy wioski: zając, kaczka, mysz, jeż i słoń przyszli z pomocą do tygryska. Niestety mały tygrys nadal był ciężko chory, więc musiał udać się do szpitala dla zwierząt. W wędrówce do oddalonego o 800 metrów szpitala towarzyszył mu nie tylko mały miś, ale również wszyscy inni mieszkańcy woski.

W szpitalu, siostra Luiza od razu zaopiekowała się chorym. Najpierw starannie go umyła w pachnącej płatkami różanymi wodzie, a następnie dała mu czystą, szpitalną piżamkę. Przed operacją dała mu “kojący” zastrzyk (tzw. “niebieski sen”), po którym “nic nie zauważysz” i będziesz zdrowy- powiedziała. Muszę przyznać, że ta kwestia mojemu Antosiowi najbardziej utkwiła w pamięci i chyba najbardziej się spodobała, bo jak widzi tą książkę, to mówi do mnie: “ta!!!zastrzyk w pupę”.

Następnie do pacjenta przyszedł lekarz Ropuch i dokładnie go zbadał. Zrobił mu nawet Rentgen (najbardziej nas rozbawiła ta ilustracja) i stwierdził, że konieczna jest operacja.

Oczywiście cały czas wiernie towarzyszył w tej niedoli małemu tygryskowi “kleine Bär”. Zapewne dzięki temu mały tygrys szybko wyzdrowiał. Jak to bywa w bajkach, tak również kończy się się pomyślnie i przyjaciele w wesołym pochodzie wracają do domu.

Bywa i tak, kiedy nasze dzieci chorują i muszą zostać w szpitalu. Nic przyjemnego, ale w tym właśnie zabawnym opowiadaniu Janosch przedstawił ten trudny temat w taki sposób,że dziecko nie ma czego się bać. Oswaja dzieci z tematem choroby, szpitala, a przy tym rozmiesza nas do łez. Ta opowieść jest bezbłędna, uwielbia ją zarówno mój syn, jak i ja. Jak dla mnie jest  napisana na naprawdę wysokim poziomie literackim. Bardzo lubię takie opowieści, wypełnione ciepłem i humorem, a czasami też “pogodnym smutkiem”. A jeszcze jak treść dopełniają tak przezabawne ilustracje, czasami wręcz przewrotnie ironiczne i groteskowe, to chętnie polecam takie lektury też Wam. Ta książka nadal jest „na czasie” mimo, iż pierwsze jej wydanie ma ponad 40 lat.

*Janosch urodził się w 1931 roku w Zabrzu, na Górnym Śląsku. Jednak w latach 40-tych XX w. wyemigrował wraz ze swoją rodziną do Niemiec. W Monachium studiował na Akademii Sztuk Pięknych, a w latach 60-tych zaczął pisać pełne groteskowego humoru książki dla dzieci, przetłumaczone na ponad 30 języków na całym świecie. W Polsce też ma wielu sympatyków i spokojnie można znaleźć kilka z jego książek przetłumaczonych na język polski. Na youtubie możecie znaleźć pojedyncze odcinki kreskówek, nakręcone na podstawie książek i ilustracji Janoscha. Zostało wydanych wiele audiobooków Janoscha, a  w 2006 roku zrealizowano również pełnometrażowy film animowany “Oh, wie schön ist Panama”.  O popularności tego autora świadczy ponadto fakt, że w Berlińskim teatrach dla dzieci bilety na spektakle na podstawie jego opowiadań są bardzo szybko wysprzedawane, a wymyślone przez niego postaci zdobią wiele artykułów dziecięcych. 

Karta katalogowa (jak w bibliotece)

Tytuł: “Ich mach Dich gesund,sagte der Bär”

Autor i ilustracje: Janosch

Wydawnictwo: Beltz&Gelberg

Rok wydania: 2007

Kategoria wiekowa: 3+

Uwagi: Specjalne wydanie urodzinowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *