“Binta tańczy”, czyli pełen luz w duecie szwedzkiej pisarki i dowcipenego francuskiego ilustratora.

Dzisiaj mam dla Was serię trzech kultowych szwedzkich książek dla najmłodszych wydanych przez poznańskie Zakamarki. Zacznę od “Binta tańczy”, która ukazała się jako pierwsza z tej serii, która powstała przy współpracy szwedzko-francuskiego duetu. Szwedzka autorka wielu książek dla dzieci Eva Susso oraz francuski ilustrator Benjamina Chauda stworzyli niebanalną serię książek pełnych miłości i dobrej energii. Susso napisała już wiele książek dla dzieci i młodzieży, więc zna się na rzeczy, a francuski ilustrator – znany ze śmiesznych ilustracji zwierząt z zezem (serio!) pięknie zobrazował tę historię.

Francuz zilustrował już ponad 60 książek dla dzieci. Jego dowcipne ilustracje znajdziemy w kilku bestsellerowych publikacjach, nie tylko w tych z serii o Bincie, Lalo, Babo, ale te charakterystyczne dla artysty obrazki możemy podziwiać też w książkach dla nieco starszych dzieci. Znajdziemy je w serii o różowym słoniu “Pomelo” oraz w publikacjach takich jak: “Misiowa Piosenka”, “Yeti” czy “Duch z butelki” – te tytuły dla dzieci powyżej 3 lat, więc na nie jeszcze przyjdzie czas.

Natomiast książka, którą dzisiaj Wam chcę pokazać pochodzi z serii, która w Szwecji ukazała się w 2007 roku. Jest to bardzo krótka opowieści o wesołej,  szwedzkiej. wielodzietnej rodzince. Wszystkie trzy książki, które do tej pory się ukazały są idealne do czytania najmłodszym dzieciom w wieku od 0 do 3 lat.

“Binta tańczy” tak na pierwszy rzut oka to książka niczym specjalnym się nie wyróżniająca. Pamiętam, jak pierwszy raz trzymałam ją w ręku i byłam nieco zawiedziona. To niby ma być ten bestseller wśród książek dla maluszków?Tekst dość infantylny – prawie żaden, a kartki wykonane z cienkiego papieru, które mój niemowlak jakby tylko chciał, to jednym ruchem ręki powydzierałby.

Teraz mogę przyznać się Wam jak bardzo wtedy się myliłam. Bo wystarczyło pokazać tę książkę mojemu dziecku i chwilę później zamówiłam resztę z tej serii. Te książeczki okazały się ulubionymi mojego syna. Darzył do nich ogromną miłość jak był w wieku od 6 do 18 miesięcy. I mimo moich początkowych obaw te książki przetrwały do dziś. Strony nie zostały podarte, choć co widać na zdjęciach – pozaginane kartki papieru, świadczyć mogą tylko o tym, że mój syn często sam do nich zaglądał.

Moje zdziwienie było ogromne jak pierwszy raz pokazałam mojemu dziecku “Binta tańczy”. Antek miał wtedy kilka miesięcy. Byłam w szoku, że on jest tak zachwycony tą książką. Pełne kolorów, bardzo wyraziste ilustracje dzieci i zwierząt (ta kura robiła wtedy największą furorę) najbardziej przypadły mu do gustu. Proste, ale bardzo dźwięczne zdania wpadały z łatwością w ucho. Nawet jak dzisiaj wyciągnęłam te książki z szafy, żeby zrobić kilka zdjęć, to on z chęcią przejął je ode mnie i powtarzał na głos różne kwestie typu “turli, turli, tur, tur…”.

Jak najbardziej jest to książka dla maluchów, tylko, że na początku do wspólnego oglądania i czytania z rodzicem. Zapewniam, że jeśli sięgniecie po Bintę, Lalo lub Babo uśmiech pojawi się nie tylko na twarzach Waszych dzieci, bo ta radosna atmosfera, która bije z tych ilustracji i dźwięków udzieli się też Wam.

W tych trzech książkach znajdziecie dużo tańca i muzyki. Ja czytając wspólnie z moim synem te książki, miałam wrażenie, że nasze nogi same podrywają się do tańca. Sam wydawca w opisie podkreśla, że są to bardzo oszczędne w słowa, ale pełne kolorów i dźwięków książeczki dla najmłodszych. Zgadzam się w stu procentach, że właśnie taka powinna być książka dla niemowląt. Pełna wyrazów dźwiękonaśladowczych, czyli słynnych onomatopeji, od których dzieci zaczynają naukę mowy. Ta książka uczy pierwszych sylab: “Pom-pom-pom”, prostych słów (mama, tata, dom, pies, kura) i krótkich zdań (“Ajsza goni Babo”, “Pies szczeka”) a przy tym zachęca do wystukiwania prostych rytmów (“Bombelli-bombelli-bom”, “Bembedi-bembedi-bem.”) i wspólnego śpiewania wraz z bohaterami książki.

Co najbardziej urzekło mnie w tych książkach?To, że cała rodzinka jest bardzo wesoła i można im tylko pozazdrościć tego luzu i pozytywnej energii, którą mają od samego rana. Ach, wydaje się, że w Szwecji to ludzie mają naprawdę fajne, beztroskie życie i co najważniejsze czerpią wiele radości z bycia razem. Mieszkają w charakterystycznym małym domku z czerwonej cegły, w spokojnej okolicy, niedaleko lasu. Ciemnoskóry tata gra na bębnie. Skandynawskiej urody mama wygląda na taką, która nie ma żadnych kompleksów i uwielbia tańczyć. Rudowłosy syn Lalo podobny do mamy od samego rana uczy grać się na bębenku. Energiczne dziewczynki Ajsza i Binta, które odziedziczyły raczej urodę po tacie, wesoło tańczą. Najmłodszy z rodzeństwa – Bobo jest ciekawy świata i wszystko go interesuje, a udomowiona kura i pies nie tylko tańczą, ale również śpiewają.

Wydawać się może, że autorzy książki przedstawili tą szwedzką rodzinkę podczas weekendowego albo wakacyjnego poranka, bo bohaterowie książki wyglądają na takich co mają dużo czasu. Jakoś nikt tu się nie śpieszy, mają dużo czasu dla sienie. Wszyscy się cieszą. Razem przygotowują posiłki, później przy jednym stole wspólnie je jedzą. Spędzają ze sobą dużo czasu, tańczą i śpiewają cały dzień. Czy po prostu tak Szwedzi “celebrują codzienność” i każdy ich dzień jest pełen miłości?

Jeśli macie kilkumiesięczne dzieci w domu to koniecznie zajrzyjcie do tych książeczek. Ja wraz z pandą i spółką polecam wszystkie trzy części. Naprawdę warto mieć je na półce, bo przy tych opowiadaniach trudno jest wysiedzieć w spokoju. Cała seria o Bincie, Lalo i Babo bardzo aktywizuje, nie tylko język, ale również nogi i ręce. To książki, które nie tylko uczą pierwszych słów, ale również zachęcają dzieci i rodziców do wspólnej zabawy. My takie książki bardzo lubimy.

Postscriptum

To bardzo wesoła i dodająca energii książka obrazkowa dla dzieci najmłodszych dzieci.

Oczywiście polecam wszystkie trzy części: “Binta tańczy”, “Lalo gra na bębnie”, “Babo chce”.

Karta katalogowa (jak w bibliotece)

Tytuł: Binta tańczy

Autor: Eva Susso

Ilustracje: Benjamin Chaud

Wydawnictwo: Zakamarki

Rok wydania: 2015

Kategoria wiekowa: 0+

Uwagi:Książka ma papierowe, delikatne kartki wg mnie odpowiednia nawet dla kilkumiesięcznych dzieci, z którymi rodzic ogląda i czyta książkę

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *