Weekendowy slow i street food

W weekendy staramy się żyć wolniej…i spędzać jak najwięcej czasu ze sobą. Jeśli pogoda sprzyja wyjściom poza dom, to wybieramy się w trójkę na długi spacer i poznajemy nowe miejsca. W Berlinie zima jest łagodna, temperatury powietrza nie spadają zazwyczaj tutaj poniżej 0 w ciągu dnia. Czasami popada deszcz lub deszcz ze śniegiem,ale raczej sam śnieg długo się w mieście nie utrzymuje, bo przy dodatnich temperaturach w ciągu dnia od razu się topi. Nie narzekam, taka zima (jak nie zima) w mieście jak najbardziej może być. Warunki pogodowe sprzyjają naszym pieszym wędrówką z Antkiem w wózku. W weekendy ogólnie śpimy dłużej, wysypiamy się (szczególnie mój mąż, bo w tygodniu wcześniej od nas wstaje), jemy wspólnie późne śniadanie i wychodzimy. Berlin jest tak bogaty i różnorodny jeśli chodzi o możlwiości spędzania wolnego czasu z dzieckiem, a restauracji i możliwości zjedzenie czegoś smaczengo na mieście jest jeszcze więcej. Tak więc korzystamy z uroków miasta.

 

Dzisiaj pokażę dwa miejsca, które odwiedziliśmy w weekend.
Pierwsza miejscówka to Markthalle Neun Berlin na Kreuzberg. Już sama dzielnica wydaje się być super, może nie koniecznie jako  miejsce do zamieszkania, ale jako miejsce do zwiedzania i poznawania alternatywnych miejsc, na pewno. Tutaj fascynuje przede wszystkim wielokulturowość i styl życia tutejszych mieszkańców. Na Kreuzbergu wymieszały się wszystkie nacje świata,gdzie na ulicach bardzo dobrze to słychać, a dzięki takiej mieszance nie jest na pewno tu nudno, wręcz przeciwnie dużo się dzieje. Kreuzberg jest bardzo kolorowy i takie hipsterski.  Knajp, knajpek jest tu mnóstwo, jedna restauracja koło drugiej, po prostu istny kulinarny raj dla głodnych i spragnionych.
Wracając do naszego zwiedzania ciekawych miejsc to właśnie na Kreuzberg znajduje się jedna z zabytkowych, starych hal kolejowych, która dzisiaj spełnia funkcję hali targowej. Sama hala wybudowana została jeszcze w XIX wieku, a dokładnie w 1891 roku. W latach 2009-2011 została zmodernizowana i od tamtego czasu działa jako targ z żywnością oraz z zapleczem gastronomicznym. To dzięki lokalnym dostawcom żywności oraz ich społecznej inicjatywie wspierania rozwoju handlu regionalnego nie dopuszczono, aby w tym miejscu powstała kolejna siec supermarketów. Dzięki temu mamy dzisiaj godne polecenia miejsce spotkań. gdzie w tygodniu można zjeść lunch,  a w weekend dodatkowo też zrobić zakupy do domu.
Stoiska z gastronomią oferujące pizzę,pasty,burgery,tapas,mule,steki BBQ i wiele innych ciekawych potraw otwarte są od poniedziałku do czwartku od godziny 12 do 18 oraz w piątki i soboty do 21.30. Dodatkowo w piątki i soboty wystawiają się tutaj sprzedawcy, którzy oferują swoje regionalne produkty. 
Od których, można kupić świeże soki, owoce i warzywa, regionalne specjały, mięso,wędliny,ryby,sery,pieczywo, a także inne delikatesy takie jak herbata,kawa, piwo, wino i inne alkohole, a wszystko naprawdę w rozsądnych cenach. Markethalle Neun otwarta jest 6 dni w tygodniu,od poniedziałku do czwartku w godzinach 12-18 (doskonała opcja na lunch) oraz w piątki i soboty z dodatkową ofertą cotygodniowego targu żywności. My akurat byliśmy w hali w sobotę, gdzie na lunch zajadaliśmy się prawdziwą włoską foccacią i napolitańską pizzą. Dzieci też mają miejsce dla siebie , w  w środku hali znajduje się plac zabaw, gdzie najmłodsi mogą bawić się drewnianymi zabawkami m.in. tymi kulodromami od Kugelbahn Kaden Berlin .
Dodatkowo w czwartkowe wieczory (w godz.17-22) w hali organizowane są nocne markety, tzw. “Street Food Thursday” gdzie odwiedzający mogą spróbować najnowszych trendów ulicznego jedzenia. W czwartki jest tam naprawdę tłoczno, więc ciężko znaleźć wolne miejsce przy stoliku. My na pewno tam jeszcze nie raz wrócimy.  Lubię takie miejsca i doceniam fakt,że stare, zabytkowe budynki nie stoją puste i niszczeją, tylko wręcz przeciwnie – wciąż tętnią życiem spełniając społeczno-kulturalne funkcje.
Kolejnym miejscem, do którego trafiliśmy na niedzielny lunch było Kulturbauerei Berlin przy Schönhauser Allee  (w dzielnicy Prenzlauer Berg). Sam zespół budynków tworzących Kulturbrauerei to poprzemysłowy zabytek Berlina. W XIX wieku warzono tutaj słynny niemiecki browar, a znajdujące się tu budynki należały do ogromnego koncernu piwowarskiego Schultheiß-Brauerei, zajmującego powierzchnię 25 tyś. m2. Obecne centrum skupiające wiele alternatywnych instytucji kulturalnych działa powstało tu po upadku muru berlińskiego i w tym charakterze działa do dziś. Na terenie starego browaru znajduje się dzisiaj muzeum Kulturbrauerei, które m.in. pokazuje stałą wystawę “Życie codzienne w NRD”, komercyjne kino, restauracje oraz kluby. Często organizowane są też tutaj różne koncerty, warsztaty i imprezy.

Od jakiegoś czasu w każdą niedzielę na terenie berlińskiego centrum kultury odbywa się też kulinarny market z różnorodną kuchnią na kółkach. Organizacja Street Food auf Achse (tu jest ich facebook) co tydzień na dziedzińcu organizuje zjazd food trucków z różnymi rodzajami potraw. W ten weekend na dziedzińcu Kulturbauerei można było m.in. wybierać pomiędzy hiszpańskimi nachosami, quasadilla i chilli con Carne od Berlin Burrito Company, zapiekanymi hot dogami czyli tzw. corndogsami od Empire Diner, włoskimi kluseczkami gnocchi od Santa Mamma, rosyjskimi pelemeni od Russian Food, poszarpaną wieprzowinę z sałatką kartoflaną od Imbizian. Ech, nie sposób wymienić tych wszystkich good foods,których można było tam spróbować. Nam też ciężko było się zdecydować na konkretne dania, bo wszystko wyglądało bardzo smacznie i pięknie pachniało. Nasz wybór padł na burgery: azjatyckie od Bun Bao – Finest Asien Burger oraz włoskie kanapki od Trucktoria i ziemniaczane fryty z chili cheese i wołowiną od Sexy Fries All about fritten mit różnymi sosami). 

Włoski burger szału nie robił, ale azjatycki był ciekawą propozycją. Spora porcja wołowiny i świeżych warzyw, ale podane w mięciutkiej bułce gotowanej na parze, polana takim słodkim sosem z orzeszkami . Mniam ten sos był chyba najlepszy. Natomiast na deser nawet i była ochota, ale w tym dniu miałam małą rewolucję żołądkową, więc odpuściłam street foodowe słodkości. Następnym razem na pewno spróbuję bąbelkowych muffles z nutellą i dodatkami od Tatas, czy wegańskich pączków od Brammibal’s Donuts, bo wyglądały obłędnie.  
Podsumowując, odwiedziliśmy ciekawe architektonicznie miejsca, atmosfera była super, a przy muzyce młodego artysty zjedliśmy całkiem smaczny niedzielny lunch. W następny weekend odwiedzamy ThaiPark na Wilmersdorf. Taki jest plan, oby tylko pogoda dopisała to wybierzemy się na smaczne, dobre i tanie jedzenie serwowane w jednym z parków w centrum Berlina.

Dodaj komentarz