Adwent i przedświąteczny czas w Berlinie.

Ten wyjątkowy, przedświąteczny czas to przede wszystkim tradycja Weihnachtsmarkt, czyli jarmarków bożonarodzeniowych, które odbywają się praktycznie w każdym większym mieście w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Jeśli chodzi o samych Niemców, to lubią oni bardzo odwiedzać te świąteczne jarmarki i spędzać na nich czas w towarzystwie znajomych i przyjaciół. Tak właśnie Niemcy celebrują nadchodzące Święta Bożego Narodzenia. Nie lubią za bardzo siedzieć w domach, za to chętnie spotykają się ze znajomymi poza miejscem zamieszkania. Nie mają w zwyczaju spędzać świąt w domu przy stole, dlatego nie tracą tyle czasu na świątecznych przygotowaniach i we te grudniowe weekendy chętnie spędzają czas na jarmarkach, w restauracjach czy knajpach. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że te plenerowe imprezy o specyficznej, świątecznej atmosferze są bardzo licznie odwiedzane nie tylko przez turystów, ale przede wszystkim przez samych mieszkańców. W samym Berlinie jarmarków świątecznych jest cała masa. Już od końca listopada otwierają się świąteczne targowiska i pozostają czynne do świąt Bożego Narodzenia, a niektóre można odwiedzać nawet do pierwszego weekendu Nowego Roku. W Berlinie jarmarki można znaleźć w każdej dzielnicy. Jedne większe, drugie mniejsze. Jedne bardziej tradycyjne inne bardziej nowoczesne, ale większość z nich w podobnym klimacie.
W centrum Berlina jarmarki najczęściej znajdują się na większych placach i ulicach oraz przy galeriach handlowych. W innych dzielnicach (oddalonych od centrum miasta) świąteczne kiermasze organizowane są na zabytkowych, starych rynkach w pobliżu kościołów, zamków, starych budynków. Te pierwsze w ścisłym centrum Berlina (takie jak: Weihnachtsmarkt Alexanderplatz, Weihnachtsmarkt am Roten Rathaus czy Weihnachtsmarkt an der Gedächtniskirche) otwarte są codziennie od południa do późnych godzin wieczornych, kiedy to odwiedza je najwięcej turystów i są zazwyczaj bezpłatne. W innych dzielnicach Berlina kiermasze bożonarodzeniowe odbywają się tylko weekendy (sobota-niedziela) i spotkać można tam zdecydowanie więcej mieszkańców Berlina, niż turystów.
W tym roku w Berlinie zorganizowanych było ponad 50 świątecznych jarmarków, są różne, tak jak różny jest Berlin. Dlatego ranking tych najpiękniejszych zostawiamy sobie na następny rok, kiedy odwiedzimy ich więcej i będziemy mieli lepsze porównanie.
A co znajduje się na jarmarkach bożonarodzeniowych w Berlinie? Z reguły w rzędach drewnianych budek można kupić ręcznie wykonane przedmioty, ale też jedzenie i rozgrzewające napoje. Znaleźć można ozdoby choinkowe, prezenty oraz lokalne produkty i przetwory. Niektóre stoiska rzeczywiście były piękne, zachwycałam się tymi ręcznie robionymi ozdobami choinkowymi czy drewnianymi zabawkami dla dzieci. Niestety na niektórych stoiskach nie zabrakło też taniej tandety i kiczu w postaci święcących i plastikowych gadżetów. Jednak i tak większość z tych jarmarków, na których byliśmy zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Może ze względu na tą specyficzną atmosferę (szczególnie po zmroku) oraz na fakt, że ludzie wcale nie przychodzą tutaj na zakupy. Przychodzą po prostu, aby miło spędzić czas ze znajomymi i rodziną.
Dlatego też największym powodzeniem na jarmarkach cieszą się stoiska z grzanym winem Glühwein i bezalkoholowym Kinderpunsch oraz kiełbaskami Bratwurst. Obowiązkowo będąc na jarmarku w Berlinie trzeba spróbować też Currywurst – kiełbaski pokrojonej na kawałki w sosie curry. Jak dla mnie nic specjalnego i daleko ona ma do polskiej kiełbasy, ale wiem, że niektórzy się nią zachwycają. W mieście nawet jest Museum Currywurst, (dla fanów podaję adres: Schützenstraße 70). Na jarmarkach oprócz kiełbasy można zjeść smażone placki kartoflane z jabłkową marmoladą, świeżo smażone pączki serowe (Quarkkeulchen) czy naleśniki z marmoladą. Wybornie smakują niemieckie słodkości, takie jak: kartofelki marcepanowe czy różne rodzaje prażonych orzechów. Według mnie najlepszą porą na odwiedzenie jarmarków jest późne popołudnie lub wieczór. Wtedy na placach robi się gwarno i tłoczno, w tle słychać wesołą świąteczną muzykę, w powietrzu unosi się zapach prażonych migdałów i Glühweina z korzennymi przyprawami i ma to wszystko swój urok.

Takie bożonarodzeniowe jarmarki to tradycja zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia w Niemczech. Nikt się nie przejmuje tym, co ma jeszcze do ogarnięcia w domu. Niemcy, a szczególnie Berlińczycy nie spędzają czasu na przygotowaniach w domu – na sprzątaniu i gotowaniu, tak jak to ma miejsce w wielu polskich domach. Wynika to z tego, że oni w trochę inny sposób niż my Polacy spędzają same Święta. Nie siedzą trzech dni za stołem rodzinnym pełnym jedzenia i picia 😉

Jeszcze kilka słów napiszę o innym jarmarku bożenarodzeniowym w Berlinie.

W weekend 16-17 grudnia organizowany był też inny świąteczny market – Holy Shit Shopping, czyli nowoczesne targi mody i designu. Mój mąż znalazł w internecie ogłoszenie o tym wydarzeniu, a że w Warszawie lubiłam chodzić na tego typu targi, to też postanowiliśmy w niedzielne popołudnie wybrać się na ten market. Targi odbywały się w dużym, poprzemysłowym budynku, w hali Arena Berlin. Miejsce to znajduje się na berlińskim Kreuzbergu, które w weekend zamieniło się w duży, kreatywny dom handlowy.

Wśród setek wystawców i ich stoisk ze współczesnym wzornictwem nie można było przejść obojętnie. Wśród wielu produktów młodych projektantów, twórców i artystów można było znaleźć coś wyjątkowego dla siebie lub na świąteczny prezent. Przy okazji można było napić się wina i zjeść coś dobrego na wystawionych stoiskach z jedzeniem. Holy Shit Shopping to podobno od kilku lat już coroczna tradycja w Berlinie. Pomysł na przedświąteczny weekend z fajną, kolorową mieszanką mody, biżuterii, mebli, sztuki, fotografii w rytmie berlińskich DJ-ów i z dobrym street foodowym jedzeniem.

Wracając do niemieckich zwyczajów przedświątecznych, to wydaje mi się, że tutaj wszyscy wcześniej zaczynają przygotowania do Świąt. Na pewno wcześniej niż do tego przywykłam w Polsce. Wydaje mi się, że też znacznie większą uwagę poświęcają samemu Adwentowi, czyli tym czterem tygodniom poprzedzającym Boże Narodzenie. Niemcy zaczynają uroczyste przygotowania w pierwszą niedzielę Adwentu, w domach (oczywiście tych katolickich) ustawiane są wianki z czterema świeczkami, gdzie każda świeczka symbolizuje jedną niedzielę adwentu. Tradycją jest, że co niedzielę wypala się jedną ze świec. Tuż przed pierwszą niedzielą Adwentu niemieckie domy i ogródki są już dekorowane świątecznymi ozdobami i lampkami, tak aby od 1 grudnia można było już w pełni podziwiać przystrojone okna i podwórka domów. W Polsce odbywa się to najczęściej na kilka dni, lub dzień przed Wigilią.

W tym roku, u nas nie było kalendarza adwentowego. Było za duże zamieszanie związane z naszą przeprowadzką do Berlina, ale obiecuję, że za rok coś wymyślę fajnego dla Antka. W tym roku natomiast nie zabrakło choinki, z którą mieliśmy sporo frajdy. W trójkę ubieraliśmy naszą, pierwszą berlińską choinkę. Kupiliśmy symboliczną, małą, trochę krzywą (za późno się ogarnęliśmy z jej zakupem i dużego wyboru już nie było), ale to nieważne.  Najważniejsze, że była i z jej ubierania albo rozbierania Antek też miał duuuuużo radości.
Wesołych Świąt i wszystkiego magicznego dla Was!!!
My na Święta jedziemy do Polski, aby spędzić czas z rodziną i najbliższymi i posiedzieć za tym zastawionym stołem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *